Jerzy Kijewski
Człowiek rozumny pojawił się
ok. 13 500 lat temu
Copyright © by Jerzy Kijewski
New York 2008-2009
All rights reserved

< Około 13 500 lat temu na orbicie Ziemi pojawia się Księżyc.
< Na skutek tego Ziemia, wraz z Księżycem oddala się od Słońca, osiągając obecną orbitę.
< Przedholocenowa para wodna, unosząca się w atmosferze, zostaje schłodzona i opada na Ziemię w postaci
gigantycznego deszczu.
< Następuje początek ostatniego zlodowacenia, które trwa do dziś. W strefach okołobiegunowych, gigantyczny deszcz
zostaje zamieniony w grad, tworząc olbrzymie lądolody. Następuje masowe wymieranie wielkiej fauny plejstoceńskiej.
< Na skutek dramatycznych zmian klimatycznych plejstocen/holocen – następuje transformacja
kromaniończyka w człowieka rozumnego. Człowiek rozumny pojawia się wraz z jednoczesnym nastaniem
epoki lodowcowej i holocenu. Od ok. 13 500 lat temu zaczyna się historia człowieka.
SPIS TREŚCI
Dramat przełomu plejstocen / holocen
Kiedy bogowie istnieli naprawdę
Kiedy kromaniończyk stał się człowiekiem
Człowieczeństwo – początki języka i świadomości.
Kromaniończycy w Ameryce
Praczłowiek zszedł z drzewa po mięso
Neandertalczycy
Kromaniończyk (ang. Cro-Magnon Man)
Ostrze kościane – instynktowny wynalazek kromaniończyka
Zagłada neandertalczyków
Instynktowne malarstwo jaskiniowe kromaniończyka
Kromaniończyk nie mówił, nie uśmiechał się, nie znał oszczepu, łuku ani odzieży
Nauka w poszukiwaniu początków świadomości
Dramat przełomu plejstocen/holocen
Ponieważ przed holocenem Ziemia była bliżej Słońca – w atmosferze ziemskiej unosiła się olbrzymia zawiesina pary i mgły wodnej.
Poziom mórz światowych był, jak ustalono, ok. 125 m niższy od obecnego. Zawiesina owej pary wodnej chroniła Ziemię przed
promieniami słonecznymi i powodowała, że Słońca nie było widać z powierzchni Ziemi od setek tysięcy a może milionów lat.
Na powierzchni całej Ziemi panował przed holocenem klimat ciepły, zbliżony do tropikalnego.
Przed holocenem w atmosferze ziemskiej nie musiało być aż tyle wody ile brakowało w oceanach. Niski poziom mórz światowych móg być
spowodowany także tym, że przedholocenowa powierzchnia lądowa Ziemi, na której nie było pustyń, absorbowała zapewne znacznie większą
ilość wód podziemnych, jak obecnie. Otóż z chwilą kiedy Księżyc znalazł się w orbicie Ziemi, Ziemia razem z Księżycem zaczęły gwałtownie
oddalać się od Słońca plasując się na nowej, dalszej od Słońca orbicie. Na skutek gwałtownego oddalenia się Ziemi od Słońca nastąpiło
znaczne ochłodzenie atmosfery ziemskiej, w rezultacie czego olbrzymia zawiesina pary wodnej zaczęła spadać na Ziemię w postaci
gigantycznego deszczu, a w strefie podbiegunowej – gigantycznego gradu.
Nastąpił ogromny, ogólnoświatowy potop tworzący w na północy olbrzymie lodowce, podczas kiedy poziom oceanów zaczął się szybko
podnosić. Obecnie przeciętna temperatura na Ziemi wynosi ok. 15º C. Bezpośrednio przed holocenem, średnia temperatura na Ziemi mogła
wynosić znacznie więcej.
Cytuję poglądy naukowca za agencją Reuter'a : „Badania rdzenia lodowego z Antarktydy wykazują, że 19 tys. lat temu temperatura
na południowym biegunie mogła wzrosnąć o 4 st. C. – Tak znaczący skok w tamtym okresie to zjawisko wstrząsające”
– ocenia dr David Etheridge z australijskiego Commonwealth Scientific and Industrial Research Organisation (CSIRO).
Nagły spadek temperatury na Ziemi, szczególnie w strefach podbiegunowych, spowodował powstanie gigantycznych
burz i „wirów powietrza”, które decydują o rozkładzie temperatury na Ziemi. Odwierty lodu na Grenladii i na Antarktydzie ujawniają
mikroskopijne ilości soli morskiej, co wskazuje na gigantyczne huragany unoszące pianę morską w odlegle o setki kilometrów miejsca
tworzącego się lodowca. Na skutek dużych różnic temperatur w różnych punktach Ziemi nastąpiła potężna cyrkulacja powietrza, która
przyniosła nie występujące przed holocenem takie zjawiska jak wiatry, chmury, deszcze, śniegi, tęcze, grzmoty błyskawic itp.
Odnośnie ostatniej epoki lodowcowej (zwanej w Europie Würm, Ameryce Wisconsin, a na terenach Polski – zlodowacenie Wisły
lub Bałtyckie), która miała trwać od 60 do 13 tys. lat temu, panuje przekonanie, że wraz z początkiem holocenu (ok. 13 tys. lat temu) nastąpił
„koniec epoki lodowcowej” i ocieplenie klimatu. Zaś maksymalny zasięg ostatniego zlodowacenia miał miejsce rzekomo ok. 20–18 tys.
lat temu. Wychodzi się tu z założenia mówiącego, że skoro w czasie ostatniej epoki lodowcowej poziom mórz światowych był znacznie niższy
od obecnego (ok. 125 m), to te wielkie masy wód musiały być związane w, zalegającym północne i południowe obszary ziemi, lodowcu.
Według prezentowanej tu hipotezy wynika zupełnie coś innego: – epoki lodowcowej w analogicznym okresie czasu w ogóle nie było,
poziom mórz światowych był rzeczywiście niższy ok. 125 m, zaś ogromne masy wód znajdowały się w atmosferze okołoziemskiej. Opisane
w niniejszej pracy stanowisko odnośnie tej kontrowersji jest następujące: – jeśli mamuty, lwy, nosorożce, konie, łosie i kromaniończycy
przetrwały najmroźniejsze czasy epoki lodowcowej (60–13 tys. lat temu) żyjąc daleko poza kołem polarnym, to musiał panować tam klimat
ciepły lub tropikalny i lodowce wokół obu biegunów Ziemi nie mogły w ogóle istnieć. Poziom mórz światowych byłby wówczas
ok. 60–62 m wyższy od obecnego i olbrzymia część terenów, na których żyły wymienione wyżej ssaki, byłyby pod wodą.
A więc olbrzymie masy wód musiały znajdować się w atmosferze.
Mamontovaya Kurya. Grupa rosyjskich i norweskich archaeologów natrafiła w 2001 r. w Mamontovaya Kurya, miejscowości leżącej poza
kołem podbiegunowym, przy rzece Usa, na zachód od gór Ural, na ślady obecności kromaniończyka. Znaleziono kieł mamuta z licznymi
nacięciami wykonanymi ręką kromaniończyka i narzędzia kamienne wśród szczątków koni, reniferów, wilków i mamutów. Wiek znaleziska
określono na ok. 40–35 tys. lat. A więc musiał panować w tych rejonach klimat ciepły i lodowca w owych czasach, na tych europejskich
terenach także być nie mogło. Źródło: National Geographic News, October 2, 2001 r.
Półwysep Tajmyr, mamut Jarkov. W 1997 roku na półwyspie Tajmyr w płn. Syberii blisko 800 km za kołem podbiegunowym odkryto
szczątki mamuta, którego nazwano „mamut Jarkov”. Wiek mamuta (metodą C-14) ustalono na 20,380 lat. Naukowcy z American Museum
of Natural History w Nowym Jorku po wykonaniu ponad 50 datowań innego materiału biologicznego znajdującego się w otoczeniu mamuta
Jarkov, należącego do plejstoceńskiego wilka, konia, bawoła (musk oxen) i łosia wykazali, że mamuty i inna wielka fauna żyła na płw. Tajmyr
dziesiątki tysięcy lat w czasie górnego paleolitu. Absencja tylko dla mamutów dotyczyła okresu (36,000 do 32,000 i 19,000 do
14,000 lat temu). Być może dlatego, że zabrakło materiału kopalnego dla dodatkowych badań.
Panuje obecnie przekonanie, że właśnie w tym samym czasie kiedy żył mamut Jarkov (20 tys. lat temu), zasięg ostatniego lodowca Würm
był największy i półwysep Tajmyr i ogromne obszary na południe od tego pówyspu zalegał ogromny lodowiec! Otóż nie mogło być tak,
że od 40 do 13 tys. lat temu Anglia (częściowo), Szwecja, płw. Tajmyr i ogromne obszary Syberii znajdowały się pod grubą warstwą
lodowca, a jednocześnie w Anglii żyły lwy, hieny plamiste, mamuty, konie, dziki, jelenie olbrzymie, tury, renifery, łosie, antylopy, wilki, rysie,
rosomaki, nosorożce włochate i niedźwiedzie; w Szwecji mamuty, w Mamontowaya Kurya, w Berelekh i u ujścia Leny żyli kromaniończycy
i kwitło życie wielkiej fauny – a na płw. Tajmyr żyły mamuty, konie, łosie, bawoły i wilki.
Panuje także przekonanie, że właśnie w tym samym czasie (20 tys. lat temu) poziom oceanów był najniższy i wynosił ok. 125 m poniżej
obecnego poziomu rzekomo dlatego, ponieważ zasięg ostatniego zlodowacenia był wówczas największy i te olbrzymie masy wód, których
brakowało w oceanach były związane w lodowcu. Otóż mamut Jarkow, żyjący 800 km (!) za kołem polarnym 20 tys. lat temu na płw. Tajmyr,
przeczy teorii o rzekomo największym zasięgu ostatniego zlodowacenia 20 tys. lat temu, i ukazuje nam, że zlodowacenia nie mogło w ogóle
być w tym czasie – ani na Tajmyr, ani nawet na samym biegunie północnym.
Jednakże 20 tys. lat temu poziom mórz światowych był rzeczywiście niższy o 125 m! A zatem gdzie była ta gigantyczna masa wody?
– W atmosferze ziemskiej, ponieważ Ziemia była wówczas bliżej Słońca. Jako odpowiedź na te kontrowersje należałoby przesunąć datę
początku ostatniego zlodowacenia na ok. 13,5 tys. lat temu. Jeżeli w górnym paleolicie (43–13 tys. lat temu) w Anglii, Szwecji,
w Mamontovaya Kurya, w Berelekh, u ujścia Leny i na płw. Tajmyr żyły mamuty i wiele innych zwierząt, to musiał panować wówczas
bardzo ciepły, a być może nawet tropikalny klimat – o wiele bardziej ciepły jak obecnie i jak w całym okresie holocenu. Nie trzeba dodawać,
że w obecnym, rzekomo cieplejszym holocenie, wymienione zwierzęta nie mogłyby w ogóle żyć za kołem polarnym.
Najbliższe mojej argumentacji są, być może, badania prof. Anny Pazdur z Instytutu Fizyki, Zakładu Zastosowań Radioizotopów
– Laboratorium C-14. Otóż najnowsze badania, prowadzone w podkrakowskich jaskiniach przez zespół pod kierunkiem
prof. Anny Pazdur z Politechniki Śląskiej w 2004 r. wykazały, że zlodowacenie zaczęło się ok. 18 tys. lat temu, przebiegało
szybciej i trwało krócej niż dotychczas sądzono. Wyniki takie uzyskano stosując do badań wieku nacieków skalnych – stalaktytów
i stalagmitów – metodę C-14. Dotychczas uważano, że zlodowacenie na terenie Polski rozpoczęło się ok. 25 tys.,
a zakończyło ok. 12 tys. lat temu.
Ujście rzeki Jany, Syberia. Ujście rzeki Jany znajduje się pomiędzy Leną a rzeką Indigirka ok. 500 km na płn. od koła podbiegunowego.
Rosyjscy archeolodzy pod kierunkiem Wołodii Pitulko z Rosyjskiej Akademii Nauk dokonali tu odkrycia śladów bytności
kromaniończyków, mamutów i nosorożców włochatych sprzed 30 – 28 tys. lat. A więc w tym czasie lodowca być nie mogło.
Wraz z nastaniem holocenu, 13,5 tys. lat temu, musiało nastąpić ochłodzenie klimatu a nie ocieplenie. W związku z datą tego znaleziska
nasuwa się jeszcze inne frapujące pytanie – jeśli 28 tys. lat temu u ujścia Jany żył kromaniończyk i jednocześnie (bo 27–18,5 tys. lat temu)
kromaniończyk zamieszkiwał jaskinię Cosquer, której wejście znajduje się obecnie 37 m pod powierzchnią Morza Śródziemnego
we Francji – to gdzie były te olbrzymie masy wody? Nie mogły być przecież związane w lodowcu, ponieważ 500 km za kołem
podbiegunowym na Syberii musiał panować wówczas bardzo ciepły klimat skoro żył tam kromaniończyk, mamuty i nosorożce. Mało tego
– panuje obecnie zgoda co do tego, że ok. 20 tys. lat temu poziom mórz światowych był 125 m niższy od obecnego! A więc te ogromne
masy wód musiały być w atmosferze ziemskiej.
Miejscowość Berelekh, Syberia. Mieści się tu także kopalnia złota. Znajduje się ok. 600 km za kołem podbiegunowym. 14 tys. lat temu
żyli tu kromaniończycy, a także mamuty, lwy, konie, łosie tury, rosomaki i nosorożce włochate. A więc przed samym holocenem, za kołem
podbiegunowym, musiał panować ciepły klimat.
Tybet. 20 tys. lat temu lodowców nie było nigdzie na świecie – nie było ich także w Tybecie. Obecnie przyjmuje się, że 20 tys. lat temu,
czyli w apogeum ostatniego zlodowacenia, Wyżynę Tybetańską zalegał gigantyczny lodowiec o grubości jednego kilometra. Jednakże tak
być nie mogło, skoro dokładnie 20 tys. lat temu… w Tybecie kwitło życie i żyli kromaniończycy. Oto co pisze na ten temat
Polska Agencja Prasowa (PAP) z dnia 02-04-2002:
Stoki Tybetu zostały zasiedlone już 20 tys. lat temu. Ślady obozowiska ludzi sprzed 20 tys. lat odnaleźli chińscy archeolodzy
na stokach Tybetu – informuje serwis internetowy Nature. Odkrycia dokonali David Zhang i S.H. Li, archeolodzy
z Uniwersytetu w Hong Kongu. Na stoku jednego z wzniesień Wyżyny Tybetańskiej, ok. 85 km od Lhasy, stolicy Tybetu,
badacze natknęli się na ślady ludzkich stóp odbite na skale. Analiza odcisków ludzkich stóp pozwoliła archeologom
na stwierdzenie, że obozowisko było zamieszkiwane przez przynajmniej sześć osób, w tym dwójkę dzieci. (…) Znalezisko chińskich
archeologów poddaje w wątpliwość również inną teorię. Geolodzy i badacze lodowców himalajskich zakładali do tej pory,
że ok. 20 tys. lat temu na terenie, gdzie dokonano ostatnio odkrycia zalegała co najmniej kilometrowej grubości warstwa lodu.
Alaska. Według obecnego stanu wiedzy dotyczącej prehistorii Alaski sprzed 20–11 tys. lat, rysuje nam się, wielce wątpliwy,
następujący obraz. Otóż 20–18 tys. lat temu, kiedy maksymalny zasięg zlodowacenia pokrywał olbrzymie północne obszary Ziemi,
Alaska (którą przecina koło podbiegunowe), była nie tylko wolna od lodowca, lecz kwitło tam bujne, podobne do afrykańskiej strefy
tropikalnej, życie megafauny. Na Alasce żyły wówczas konie, bizony, mamuty, osły, antylopy saiga, mastodonty, olbrzymie bobry,
wilki, niedźwiedzie, olbrzymie leniwce naziemne ważące ok. 1600 kg, olbrzymie 4 metrowe wielbłądy, tygrysy szablozębne i lwy.
Kiedy 13–11 tys. lat temu zasięg zlodowacenia był już o wiele mniejszy, epoka lodowcowa miała się ku końcowi i nastąpiło
ocieplenie klimatu – te wielkie ssaki, żyjące do tego czasu na Alasce od dziesiątek tysięcy lat… nagle wymarły.
Wygląda to tak, jakby na Alasce istniała tropikalna enklawa w strefie ostatniego zlodowacenia. Otóż nie wydaje się możliwe,
aby w apogeum zasięgu ostatniego zlodowacenia 20–18 tys. lat temu istniała na Alasce enklawa tropikalnego klimatu obfitująca
w tego rodzaju wielkie ssaki. Według mojej hipotezy prehistoria Alaski, dotycząca omawianego okresu, wyglądała zupełnie inaczej
– w okresie 20–13 tys. lat temu zlodowacenia na Ziemi nie było, i zarówno na Alasce, Grenlandii jak i w całej strefie podbiegunowej
kwitło życie megafauny i panował klimat bardzo ciepły. Nagle, 13,5 tys. lat temu, pojawiły się ogromne zlodowacenia i wielkie
zmiany klimatyczne na całej Ziemi, które m.in. spowodowały ogólnoświatowe wymieranie wielkiej fauny.
Kiedy bogowie istnieli naprawdę
Czynnikiem, który wywołał świadomość u kromaniończyków, czyniąc ich tym samym ludźmi, był dramat światowego potopu
i dramatyczne warunki klimatyczne początku nowej epoki lodowcowej, jak pojawienie się straszliwego, nieznanego kromaniończykowi,
chłodnego wiatru i gigantycznych opadów deszczu ze skraplającej się, ogromnej zawiesiny pary okalającej całą Ziemię. W owym czasie
wystąpiły nadzwyczajne zjawiska na niebie, których nie było od setek tysięcy lat: – pojawienie się słońca-boga, nieba-boga i księżyca-boga,
który wydawał się wówczas kilkanaście razy większy od obecnego. Do tego doszły nowe zjawiska jak chmury, błyskawice, grzmoty i tęcze.
Skutkiem tego dramatu pojawiły się nowe funkcje mózgu u kromaniończyka: świadomość i jej następstwa – mowa, myślenie
i świadomość czasu – następujących po sobie zdarzeń. I to był przełom. W tym właśnie dziejowym momencie nieświadome siebie zwierzę
kromaniończyk stało się zwierzęciem świadomym siebie samego – człowiekiem. Dlatego też wszystkie pierwotne i najstarsze mity i legendy
świata były związane z kultem bóstw solarnych, z pamięcią tych wydarzeń, które zapoczątkowały narodziny świadomości, narodziny
człowieka na ziemi. Przełom plejstocen/holocen i związany z nim potop, był wspólnym dla wszystkich kromaniończyków zdarzeniem,
zdarzeniem o wymiarze ogólnoświatowym – oto pojawili się na świecie (wszędzie tacy sami) bogowie… Im też ludzie zawdzięczają
stworzenie świata, życie, mowę i umiejętności… Im też oddawano cześć. Świadomość człowieka została stworzona przez nowe środowisko
i diametralnie nową rzeczywistość. Oto z ciepłego i wilgotnego przedholocenowego mroku, w ciągu zaledwie kilku miesięcy, wyłonił się
Nowy świat, którego centralnymi postaciami byli Bogowie – oślepiające światło Bóg–Słońce, Bóg–Niebo, Bóg–Księżyc,
Bóg–Wiatr i Bóg–Deszcz.
Wiatr jako Bóg pojawił się jako zwiastun Potopu i był tak ważny (nie tylko) w kosmogonii egipskiej, ponieważ był bardzo nieprzyjemnym,
wszechogarniającym, po raz pierwszy doświadczonym przez kromaniończyka zjawiskiem bezpośrednio poprzedzającym Potop i ciągle
obecnym podczas Potopu, podczas wyłaniania się Księżyca, Słońca, Nieba, Ziemi i rodzącej się właśnie u kromaniończyka świadomości.
Wiatr był tu pierwszym czynnikiem, który wytrącił kromaniończyka z jego normalnej dotychczasowej rzeczywistości. Stawający się dopiero
człowiek bardzo nieprzyjemnie musiał odczuwać zarówno ochłodzenie się klimatu, jak i obecność Wiatru, co doświadczał w sposób
szczególnie dotkliwy, jako coś, co budziło lęk a nawet wstręt. Jako coś, czego nie sposób było uniknąć i poznać tego przyczynę. W takim
kontekście przestaje nas dziwić, dlaczego wiatr–powietrze – takie powszechne i niejako bezpostaciowe zjawisko – staje się jednym
z najważniejszych dziewięciu bogów starożytnych Egipcjan. Być może kilka miesięcy po pojawieniu się Wiatru, następuje dramat
światowego Potopu. Pojawia się drugi Bóg – Potop.
Wiatr, Potop, Niebo i Ziemia. Ziemia w dalszym ciągu oddala się (wraz ze swoim nowym Księżycem) od Słońca powodując gwałtowne
ochłodzenie się pary w atmosferze i drugie po wiatrach zjawisko – gigantyczną, trwającą być może kilka miesięcy ulewę, która była drugim
dodatkowym czynnikiem wytrącającym kromaniończyka z jego dotychczasowego świata, z jego rzeczywistości, w której żył od ponad
30 tys. lat. Oto zziębnięci i przerażeni kromaniończycy, których bez przerwy dotykał i nieprzyjemnie „obłaził” po całym ciele wiatr-powietrze,
stali u wejścia do swej jaskini w ten deszcz potopu i obserwowali coraz bardziej jaśniejący, dziwny i nowy świat, w którym po ustaniu ulewy
wyłoniło się nie tylko jasne Niebo z oślepiająco świecącą kulą Słońca i ciemną kulą Księżyca ale przede wszystkim wyłonili się w tym
nowym świecie oni sami – kromaniończycy-już-ludzie.
Kiedy potop ustał, kiedy przedholocenowa zawiesina pary okalającej Ziemię znikła całkowicie, kromaniończycy byli już w zupełnie innym
świecie, w świecie w którym nie tylko ujrzeli Niebo, Słońce, Księżyc i Ziemię pod swymi stopami, lecz przede wszystkim ujrzeli także
własne stopy, ręce i twarze – ujrzeli siebie! U nieświadomych dotychczas zwierząt kromaniończyków, dramat i szok Potopu,
i wyłoniony z niego całkowicie Nowy Świat, zrodził świadomość samych siebie, świadomość swojej odrębności od drugiego
współjaskiniowca i świadomość otaczającego ich Niesamowitego Świata. To wielkie światowe zdarzenie najpierw otworzyło
kromanończykowi przerażone oczy na swego Boga-Słońce, a chwilę potem otworzyło mu usta, kiedy wypowiedział pierwsze w dziejach
Ziemi słowo, którym nazwał… owego Boga.
Słońce ukazało się kromaniończykowi-już-człowiekowi po Potopie, kiedy w postaci gigantycznego deszczu runęła na Ziemię ogromna
zawiesina pary znajdująca się w atmosferze. Para ta, zasłaniając Słońce od setek tysięcy lat, powodowala przedpotopowy,
przedholocenowy mrok na Ziemi.
Niebo i Ziemia, Księżyc. Potężne i nieprzyjemne doświadczenia Wiatru, Potopu, nowej jasnej, pełnej oślepiającego Światła Słonecznego
rzeczywistości, były tym bardziej przemożne, że uświadamiały nowopowstałym ludziom, że to właśnie oni, to właśnie ci Bogowie ich stworzyli:
Wiatr, Potop, Światło-Słońce, Niebo, Ziemia, Księżyc i Świat, którzy wyszli z Ciemności. Doskonale pamiętali, że ten cały obecny
Nowy Świat wyłonił się z jakiegoś pełnego wilgoci nieruchomego praoceanu ciemności i ciszy (ten przedholocenowy świat istniał jeszcze
przed kilkoma miesiącami), z jakiegoś mrocznego Niebytu, gdzie niczego nie było…
Był to stan Ziemi przed holocenem, kiedy para znajdująca się w atmosferze Ziemi zmniejszała dopływ promieni słonecznych,
a kromaniończyk żył jako zwierzę bez świadomości ziemi pod swymi stopami i świadomości istnienia drugiego kromaniończyka,
który stał obok niego.
A więc po Potopie, kiedy opadła przedholocenowa zawiesina ciepłej pary wodnej, okalająca Ziemię, ukazało się
kromaniończykowi-już-człowiekowi Słońce, które wyłoniło się z Niebytu. Po raz pierwszy ukazało się widoczne z ziemi Niebo.
Ukazała się, już-człowiekowi, także Ziemia, której istnienia wczorajszy kromaniończyk nie był świadomy. Te niesamowite wydarzenia
związane z przeistoczeniem się kromaniończyków w ludzi były tak silnie związane z powstaniem samej świadomości otaczającej ich
rzeczywistości, świadomości czasu, pamięci i mowy, że przetrwały, jako świętość, jako religia w nieznacznie zmienionej,
zmitologizowanej formie ponad 8 tys. lat, tj. aż do czasów wielkich piramid i jeszcze dłużej! Więcej – wydarzenia te, dłuższy czas
po potopie, były samą świadomością! Świadomość praktycznych, codziennych zajęć przyszła z czasem i była niejako drugorzędna,
natomiast najważniejsza i nadrzędna pozostawała zawsze świadomość początku świadomości, świadomość bogów, którzy stworzyli
świat, ludzi i dali im życie i mowę. Ta właśnie świadomość interpretowała ich narodziny i tożsamość – tożsamość jako ludzi.
Kiedy kromaniończyk stał się człowiekiem
W tak gwałtownie i radykalnie zmienionym świecie nowi ludzie mieli znacznie utrudnione warunki egzystencji, związanej przede wszystkim
z koniecznością przystosowania się do nowej rzeczywistości. Taki oto był świat nowej rzeczywistości, w której znalazł się nagle
kromaniończyk – świat pełen grozy, pełen abstrakcyjnych, niepraktycznych i niepotrzebnych zjawisk, zmuszający nie tylko do innych,
nowych zachowań, lecz przede wszystkim do refleksji i jego interpretacji. W takim stanie psychicznym łatwo dostrzegał potwierdzenie
własnych uczuć u swoich pobratymców: ich ruchy, gesty, odczucia i słowa-dźwięki wobec NOWEGO, były wspólne i podobne.
„ROZUMIELI” się wobec ABSTRAKTU. „ROZUMIELI” się wobec swych uczuć, lęków, zdumień, wrzasków i milczenia.
„ROZUMIELI” też źródło TEGO WSZYSTKIEGO, a więc POTOP i SŁOŃCE-ŚWIATŁOŚĆ. TEGO, co było tak niepraktyczne,
niepotrzebne, niesamowite i wszechobecne.
Kromaniończykowi zmienił się NAGLE jego cały dotychczasowy świat, w którym żył od 30 tys. lat. Po raz pierwszy stanął przed
zupełnie abstrakcyjnymi, niesamowitymi i budzącymi lęk zjawiskami. Te abstrakcyjne zjawiska były tak przemożne, powszechne
i nieodłączne, że trzeba je było jakoś zainterpretować. Interpretacją mogło być tylko SŁOWO, zespół dźwięków krtani, jako NAZWA
danego zjawiska. SŁOWO skojarzone z uczuciem, które wywołuje zjawisko i z samym zjawiskiem. SŁOWO, które odróżnia się
najbardziej od INNEGO SŁOWA. Słowo, jako konkretna nazwa konkretnego zjawiska, błyskawicznie też musiało stać się wspólne
dla ocalałych z potopu grup kromaniończyków-już-ludzi. Oczywiście odmienne słowa wykształciły się w różnych zbiorowiskach ludzkich
na całym świecie. Pierwszymi słowami-nazwami były zapewne nazwy słońca, księżyca, nieba, wiatru, deszczu i ziemi.
Człowieczeństwo – początki świadomości i języka
Powstanie i rozwój języka mogą być tłumaczone jedynie jako naturalne następstwa powstałe na bazie świadomości. Język bez świadomości
jest jedynie, bardziej lub mniej złożoną, zwierzęcą komunikacją na poziomie instynktu. Kiedy poznamy datę powstania świadomości,
poznamy datę pojawienia się ludzkiego języka. Tam bowiem, gdzie zaczyna się świadomość, zaczyna się człowiek – pytanie o świadomość
jest więc także pytaniem o istotę człowieczeństwa.
Ewolucja tak dalece wykształciła psychikę kromaniończyka i jego bogatą zapewne już mowę (oczywiście nieuświadomioną jeszcze),
że wystarczyło w końcu zdarzenie, aby kromaniończyk uświadomił sobie swoją odrębność wobec świata – odrębność samego siebie.
By odkrył w sobie możliwość zaplanowania jakiegokolwiek czynu: by pomyślał-chciał zanim wykona to, co pomyślał-chciał.
By stał się człowiekiem. By wiedział, że może coś wykonać, o czym wie-myśli, lub nie wykonać tego.
ZDARZENIE to w samej rzeczy było niesamowite, stawiające kromaniończyka nagle w absolutnie innym świecie, w którym zupełnie co innego
widział, co innego słyszał i odczuwał wiele nowych nieznanych uprzednio zjawisk. Nowe zjawiska powodują często przerażenie, strach i obawy.
Można przypuszczać, że upłynął jakiś czas od narodzin mowy, czy raczej nazw dotyczących zjawisk abstrakcyjnych, do narodzin
świadomości. Możliwe, że mowa musiała rozwinąć się do pewnego poziomu, aby człowiek odkrył w sobie możliwość zaplanowania
jakiegoś czynu, zanim go wykona. Na przykład poruszenia ręką, lub nogą, wstać lub usiąść, iść lub nie iść, wziąć kamień, lub go położyć.
A więc, by pomyślał-wiedział, zanim wykona to, co pomyślał-wiedział. By pomyślał, że może wykonać to lub owo, lecz nie musi.
By w końcu pomyślał, że jest, jako ten, który wie, że może działać, zanim dane działanie wykona. Było to pierwsze odkrycie człowieka
– pierwsza jego myśl. Mowa więc, była niejako darem, świadomość zaś – odkryciem, nową siecią skojarzeń w mózgu.
Tak oto powstała mowa. Mowa dotycząca początkowo zjawisk abstrakcyjnych w odróżnieniu od instynktownej komunikacji dźwiękowej
wykształconej w procesie ewolucji, którą posługiwał się bezpośredni przodek człowieka – kromaniończyk.
Do powstania świadomości, oprócz wykształcenia nazw (mowy) abstrakcyjnych zjawisk, przyczyniło się też stałe, silne poczucie
INNEGO świata, nieodparte poczucie, że wszystko jest nie tak jak było. Poczucie takie, jako alternatywa dotychczasowego
porządku i równowagi biologicznej, sprzyjało bardziej odczuwaniu własnego istnienia, własnego JA. Powodowało, że człowiek bardziej
zwracał uwagę na siebie samego, że odczuwał bardziej siebie i swą odrębność w tym obcym – wrogim świecie. Stawający się człowiek
miał też poczucie ustawicznego zagrożenia. Mógł przecież odczuwać, że błyskawice i grzmoty są to jakieś istoty, które chcą go
zniszczyć, że wiatry i deszcze są istotami, które go ustawicznie prześladują. ONI byli najważniejsi. ONI nad nim panowali. ICH się lękał
i obserwował nieustannie ICH zachowanie. ONI – stawający wię dopiero – BOGOWIE. ONI – stawający się dopiero BOGAMI,
równolegle ze stawającym się CZŁOWIEKIEM.
Kromaniończycy w Ameryce
Ludzie kultury Clovis pochodzą od kromaniończyków, żyjących w Ameryce przynajmniej od ok. 25 tys. lat, którym dramat przełomu
plejstocen/holocen przyniósł świadomość, język i człowieczeństwo ok. 13 500 lat temu. Ludzie Clovis byli więc potomkami amerykańskich
kromaniończyków. Clovis zamieszkiwali tereny całych Stanów Zjednoczonych i byli obecni na południu, aż do Meksyku. Nie było ich
w Kanadzie i na Alasce, które od ok.13 500 lat były pokryte topniejącymi lądolodami.
Pierwsi ludzie kultury Clovis mogli początkowo posługiwać się ostrzami kościanymi, ponieważ wytwarzanie takich narzędzi mieli genetycznie
zakodowane po kromaniończykach, którymi właśnie przestawali być. Podczas kiedy kromaniończycy wykonywali podobne ostrza
kościane przez długie tysiąclecia, to ludzie kultury Clovis bardzo szybko z tego 30 cm kościanego „sztyletu” zrezygnowali na korzyść nowej,
o niebo skuteczniejszej broni jaką był oszczep, z często dużym (niemal jak dłoń dorosłego człowieka), krzemiennym grotem
przymocowanym do drzewca.
Pre-Clovis, czyli amerykańscy kromaniończycy W materiale kopalnym, obok pięknych i dużych (ok. 20 cm) krzemiennych
grotów oszczepu, ludzi kultury Clovis, znajdowane są typowe (atawistyczne, ze spłaszczoną rękojeścią) ostrza kościane jakie wykonywał
kromaniończyk na Półkuli Wschodniej, począwszy od ok. 38 tys. lat temu. Tego rodzaju ostrza kościane (z „nienormalną” rękojeścią,
typową dla kromaniończyków), znaleziono w Saskatchewan oraz stanach Alaska, Washington, Montana, Wyoming, New Mexico, Floryda
i Ohio. Wszystkie te ostrza kościane należały do kultur pre-Clovis, czyli do amerykańskich kromaniończyków, i być może częściowo także
do ludzi Clovis. Datowane są na ok. 16–13 tys. lat.
1. NOVA 2004. NOVA podaje na swej stronie internetowej, że jest to ostrze kościane z Ameryki Północnej,
i że podobne ostrza występują powszechnie w epoce kamienia w Starym Świecie.
This is a North American point, but bone points (...) were also common in the Stone Age Old World. http://www.pbs.org/wgbh/nova/stoneage/tool-nf.html
2. Tego typu ostrza kościane, kromaniończyk zaczął wytwarzać od ok. 38 tys. lat temu w Europie. Kultura oryniacka. Podobne ostrza
kościane znajdujemy na terenie Ameryki Północnej. Wszystkie one należą do kultur pre-Clovis i datowane są na okres 17–13 500 lat temu.
Wszystkie przemysły kromaniońskie, jak ostrza i harpuny kościane, antropomorficzne i inne rzeźby w kości, malowidła naskalne i przemysły
krzemienne znikają na całym świecie nagle i bezpowrotnie w jednym czasie, tj. ok. 13 500 lat temu.
Institute of Archaeology at the University of Oslo, Norway.
Ostrza kościane (ang.: bone point) pre-Clovis, znalezione na Florydzie, USA. Instynktownie wytwarzane przez amerykańskich
kromaniończyków. Około 15 tys. lat temu. Uwagę zwraca „nienormalna”, spłaszczona, atawistyczna rękojeść, którą kromaniończyk
wykonywał od ok. 38 tys. lat aż do końca swego istnienia. Stylów „nienormalnych” rękojeści ostrzy kościanych i kościanych harpunów
kromaniońskicj jest stosunkowo wiele.
http://lithiccastinglab.com/gallery-pages/14abcdivoryspears.htm
Praczłowiek zszedł z drzewa po mięso
Otoczaki i pięściaki. Pierwsze narzędzia kamienne (tzw. pięściaki z Oldowan) zaczął wytwarzać prawdopodobnie Homo Habilis ponad
2 mln lat temu w Afryce. Najwcześniejsze otoczaki/pięściaki związane z Homo Habilis znaleziono w Kenii, Tanzanii i Etiopii. Pięściaki
usuwały problem, którym było dostanie się, do często wielkiej ilości mięsa, które znajdowało się pod grubą skórą padłego na ogół zwierzęcia.
Przeszkoda została pokonana z chwilą, kiedy hominidy zaczęły uderzać–rozcinać skórę ostrym krzemieniem. Kiedy Homo Habilis
znajdował np. padłą antylopę, to natrafiał nieustannie na tę samą przeszkodę, która uniemożliwiała mu dobranie się do mięsa. Tą przeszkodą
była gruba skóra zwierzęcia, z którą hominidowi trudno było uporać się zębami aż do momentu, kiedy chwycił w dłoń kawałek ostro
zakończonego kamienia i począł nim („w desperacji”) uderzać w skórę padłego zwierzęcia. Ta czynność ratowała mu niejednokrotnie życie.
Początkowo uderzał w jedno miejsce, rozbijając skórę na miazgę. Tego rodzaju metoda pozwalała dostać się do mięsa, ale tylko w bardzo
ograniczonym miejscu, które wraz z pożeraniem stawało się dziurą–otworem. Jednakże wielkie partie mięsa wciąż były zakryte skórą,
którą to przeszkodę ciągle należało usuwać przy pomocy otoczaka-pięściaka. Tego rodzaju metoda była oczywiście przełomowa lecz nie
pozwalała na szybką konsumpcję większej ilości mięsa przez większą liczbę hominidów. Zaś o szybką konsumpcję chodziło zawsze,
ponieważ konkurencja w postaci lwów, hien i innych groźnych drapieżników, mogła pojawić się w każdej chwili.
Głównym problemem australopiteków było dostanie się, do często wielkiej ilości mięsa,
które znajdowało się pod grubą skórą padłego najczęściej zwierzęcia.
1. Przeszkoda została pokonana z chwilą, kiedy hominidy zaczęły uderzać–rozcinać skórę ostrym krzemieniem. Oto sposób trzymania
i uderzania otoczakiem i pięściakiem krzemiennym od 2,5 mln lat, aż do epoki kromaniończyka.
2. Nepal. 2004 r. Pod grubą skórą były często wielkie ilości mięsa. Creative Commons Autor: . ℓ u m i è r...
Dopiero po upływie długich tysięcy lat nasz daleki przodek zaczął uderzać pięściakiem w skórę „raz przy razie”, powodując prawdziwe
cięcie–krojenie skóry na coraz to dłuższym odcinku. Kiedy uderzył w ten sposób kilkadziesiąt razy, mógł rozciąć skórę na odcinku ok. 0,5 m.
Rozcięta wzdłuż skóra rozchyla się zazwyczaj na boki, odsłaniając wielki, w tym przypadku, kawał świeżego mięsa gotowego do spożycia.
Zauważmy, że pięściaki nigdy nie mają kształtu stożkowego, lecz przez okres 2,5 mln lat, aż do holocenu, stają się coraz bardziej płaskie
i cienkie, zakończone spiczasto i coraz częściej zaostrzone (retuszowane), dwustronnie. Właśnie taki spiczasty, płaski i cienki kształt
pięściaka wskazuje na to, że był on rodzajem noża służącego przede wszystkim do cięcia skóry, pod którą było mięso. Gdyby pięściaki
służyły do polowania, do zabijania zwierzyny łownej, to z pewnością nasi przodkowie nadawaliby tym narzędziom kształt stożkowy.
Jednak tak nie było i pięściaki stawały się coraz bardziej płaskie i retuszowane po dwóch stronach. Takie właśnie są pięściaki pitekantropa,
neandertalczyka i kromaniończyka: spiczaste, bardzo płaskie i retuszowane (zaostrzone) po obu stronach. Pomiędzy otoczakami
a pięściakami nie ma żadnej różnicy, jeśli chodzi o cel, któremu służyły. Wszystkie bez wyjątku otoczaki i pięściaki, czy to abwilskie,
aszelskie, lewaluaskie, występujące aż do górnego paleolitu, służyły przede wszystkim jako noże do rozcinania skóry padłego,
rzadziej upolowanego, zwierzęcia (np. mamuta, nosorożca, bizona, antylopy, jelenia, renifera, konia) – aby dostać się do mięsa.
Polska Agencja Prasowa [PAP] 04-09-2003 r. Człowiek jest mięsożerny dopiero od 2,5 miliona lat. Wcześniej
jedzenie twardych pokarmów uniemożliwiał mu kształt zębów – poinformował „New Scientist”.
Do takiego wniosku doszedł amerykański naukowiec Peter Ungar z University of Arkansas. Badał on znalezione w roku
1999 roku liczące 2,5 miliona lat kości zwierzęce. Kości nosiły ślady ugryzień. Uczony próbował ustalić, czy mogły
je pozostawić zęby człowieka. Musiał uwzględnić fakt, że o możliwości jedzenia pokarmów twardych
– takich jak mięso – decyduje kształt zęba. Spożywanie mięsa umożliwiają takie zęby, których krawędzie i grzbiety
mają ostry spadek i mogą ciąć pokarm. Ssaki nie posiadające takich zębów, nie mogą więc ciąć pożywienia, a jedynie
je miażdżyć. Ungar zaobserwował, że krawędzie zębów u roślinożernych goryli i jedzących mięso w minimalnych ilościach
szympansów są mniej ostre niż u przedstawicieli rodzaju Homo. Uczony zbadał szczątki jednego z pierwszych
przedstawicieli rodzaju Homo – człowiekowatych, liczącej ok. 2,5 miliona lat. Następnie, po analizie budowy zębów
Australopithecus afarensis, być może przodka rodzaju Homo, stwierdził, że ich kształt uniemożliwia jedzenie mięsa.
Australopithecus afarensis miał bowiem zęby o krawędziach mniej ostrych nawet od szympansich. Był zatem roślinożerny.
Pierwszym z przodków dzisiejszego człowieka, który mógł jeść mięso, był zatem osobnik należący do rodzaju Homo,
istniejącego od 2,5 miliona lat. Wnioski uczonego opublikowano w piśmie
„Proceedings of the National Academy of Sciences”.
Neandertalczycy
Mustierska kultura, kultura środkowego paleolitu, rozwijała się na obszarach pokrywających się z zasięgiem neandertalczyków.
Neandertalczycy wyodrębnili się od pitekantropów ok. 250 tys. lat temu. Prawdopodobnie w ten sposób, że pewna izolowana grupa
pitekantropów zaczęła taszczyć padłą lub zabitą przez jakieś drapieżniki zwierzynę, do jaskini, gdzie była bezpieczna. Właśnie przez
to zespołowe taszczenie i dźwiganie olbrzymich ciężarów, neandertalczyk był tak potężnie zbudowany. Po kilkunastu pokoleniach kości
i mięśnie neandertalczyków były już znacznie potężniejsze. Swoją zdobycz potrafiły taszczyć na znaczne odległości.
¾ Wzrost samców: średnio 175 cm. Wczesny homo erectus miał 750 cm3 pojemności mózgoczaszki. Późny – 1225 cm3. Wczesny
neandertalczyk odziedziczył po homo erectusie poj. mózgoczaszki 1250 cm3. Natomiast 50–30 tys. lat temu, poj. mózgoczaszki
neandertalczyka wynosiła ok. 1750 cm3.
¾ Neandertalczycy posługiwali się niemal wyłącznie jednym narzędziem – pięściakiem. Pięściak neandertalczyka staje się z upływem
czasu coraz kształtniejszy, regularniejszy i bardziej płaski, o bokach prostych i delikatniej retuszowanych, co jest zapewne wynikiem użycia
kości do retuszowania pięściaka. Bifacjalne pięściaki mają nie tylko ostre boczne krawędzie, lecz są niepotrzebnie retuszowane dookoła,
a więc także w miejscu, gdzie dłoń trzyma pięściak – co wskazuje na instynktowne wykonastwo.
¾ Krzemienne odłupki, zgrzebła, ostrza, retuszowane wiórki, odłupki lewaluaskie, drapacze, rylce – prawdopodobnie nie były w ogóle
narzędziami. Były to jedynie pozostałości po obróbce pięściaka. Ponieważ instynktownie retuszowano pięściaki, również wiele odłupków
zostawało instynktownie retuszowanych.
Krzemienne ostrza, wiórki i odłupki stały się rzeczywistymi narzędziami dopiero w dłoni kromaniończyka.
¾ Nie wytwarzał narzędzi z kości. Odłupki pozostawały bezużyteczne i nie służyły np. do wyrzeźbienia ostrza lub harpuna kościanego,
których neandertalczyk nigdy nie wykonał. Surowiec do wyrobu narzędzi kościanych, jakim była kość słoniowa i poroże, był powszechnie
dostępny, jednakże neandertalczyk nie wykonywał wyrobów kościanych, co również wzmacnia przypuszczenie, że żył wyłącznie
na poziomie instynktu.
¾ Neandertalczycy żywili się głównie padliną, lub mięsem zwierzyny zabitej przez drapieżniki. Neandertalczycy mogli w tym samym czasie
połykać i oddychać, co miało olbrzymie znaczenie, ponieważ pozwalało to na szybką konsumpcję. Zaś o szybką konsumpcję chodziło
często, ponieważ konkurencja w postaci lwów, tygrysów, wilków i innych drapieżników, mogła pojawić się w każdej chwili.
¾ Dobrze wykształcony nos neandertalczyka służył mu przede wszystkim do zlokalizowania padliny lub świeżego mięsa. Miało to duże
znaczenie przy jego „siedzącym trybie życia w jaskini”.
¾ Neandertalczyk był bezpośrednim przodkiem kromaniończyka.
Porównanie czaszki człowieka współczesnego i neandertalczyka. Cleveland Museum of Natural History, USA.
Cranial Features of Modern Man and Neanderthal compared. At the Cleveland Museum of Natural History, USA. Creative Commons Autor: hairymuseummatt
Kromaniończyk nie był człowiekiem rozumnym
W niniejszym rozdziale przedstawiam hipotezę, w której wysuwam bardzo interesujące (mam nadzieję), przypuszczenie, że rysunki
naskalne i rozmaite figurki z kości pochodzące z górnego paleolitu (43–13,5 tys. lat temu) mogły być wykonywane przez
kromaniończyka instynktownie, tzn. bez udziału świadomości. Wiele wskazuje na to, że kromaniończyk żył wyłącznie na poziomie
instynktu, czyli nie był jeszcze człowiekiem rozumnym, myślącym i mówiącym. Dopiero po klimatycznym dramacie plejstocen/holocen
(ok. 13,5 tys. lat temu), stał się zwierzęciem świadomym swojego istnienia, zwierzęciem myślącym i mówiącym – człowiekiem.
A więc zarówno kromaniończyk, neandetralczyk i pitekantrop nie byli w naszym pojęciu ludźmi rozumnymi.
Ostatnią kulturą kromaniończyka byłby schyłek górnego paleolitu, który stanowi kultura magdaleńska, natomiast pierwszą kulturą
człowieka byłby mezolit będący jednocześnie początkiem holocenu. Oczywiście hipoteza mówiąca że kromaniończyk żył wyłącznie
na poziomie instynktu – jest niezmiernie kontrowersyjna, jednakże wiele przemawia za taką właśnie interpretacją.
Kromaniończyk (ang: Cro-Magnon Man)
Kromaniończycy pojawili się około 43 tys. lat temu prawdopodobnie na Bałkanach lub na terenie dzisiejszych Czech. W ciągu kilku
tysięcy lat kromaniończycy są już obecni nie tylko w całej Europie (łącznie z europejską Arktyką), lecz niemal na całym świecie.
Na Tybecie, na arktycznej Syberii na płw Tajmyr ok. 40 tys. lat temu; w Indii i na Cejlonie ok. 37 tys. lat temu; w Australii ok.
39 tys. lat temu; na Tasmanii ok. 35 tys. lat temu, gdy poziom oceanu był ok. 125 m niższy od obecnego. W Japonii – ok. 32 tys. lat temu.
W Ameryce kromaniończycy pojawili się ok. 25 tys. lat temu – w Bluefish Caves, Yukon Kanada. W Republice Południowej Afryki
ok. 36 tys. lat temu – w 1952 r. w Hofmeyr znaleziono czaszkę kromaniończyka.
The Hofmeyr Skull is a 36 kya human skull specimen. The skull was found in 1952 in a dry channel bed of the Vlekpoort River, near Hofmeyr,
a small town in Eastern Cape, South Africa.
Rekonstrukcja przedstawia kromaniończyka sprzed ok.
30 tys. lat, żyjącego na Syberii.
Scientists consider that the ancient inhabitant of Siberia approximately looked like this (that is the reconstruction of the Human
who lived about 30 thousand years ago).
Wiele wskazuje na to, że kromaniończyk nie był człowiekiem rozumnym do ok. 13,5 tys. lat temu i żył wyłącznie na poziomie instynktu.
Nie posiadał świadomości swojego własnego istnienia i nie potrafił myśleć ani mówić. Dopiero po klimatycznym dramacie
plejstocen/holocen, stał się zwierzęciem świadomym swojego istnienia, zwierzęciem myślącym i mówiącym – człowiekiem.
Kromaniończyk odkrywa sposób cięcia skóry krzemienną żyletką
Kromaniończyk wyodrębnił się od swych prymitywniejszych neandertalskich przodków w ten sposób, że pewna mała izolowana populacja
neandertalczyków posiadła nową, fantastycznie korzystną, umiejętność cięcia skóry upolowanych lub padłych zwierząt ekstremalnie ostrym,
krzemiennym wiórkiem-nożykiem. Rozcinanie skóry, np. padłego konia, mamuta, czy antylopy, było tak ważne dlatego, ponieważ pozwalało
na błyskawiczne odsłonięcie wielkiej ilości mięsa, które było podstawowym pożywieniem zarówno kromaniończyka, jak i wszystkich
naszych przodków, począwszy od ok. 3 mln lat, kiedy to zeszli z drzew właśnie po mięso.
Wynaleziony i utrwalony genetycznie zostaje nowy sposób obróbki krzemienia przez odłupywanie „wiórów”. Są to 4–12 centymetrowe,
ekstremalnie ostre narzędzia tnące. Po prostu są to bardzo ostre nożyki–żyletki służące do cięcia skóry, krojenia i ćwiartowania mięsa
upolowanych lub padłych zwierząt, a nieco później – do obróbki ciosów mamuta, rogów jelenia i renifera, a także do wytwarzania
ostrza kościanego, kościanego harpuna i rozmaitych rzeźb i figurek kościanych, przedstawiających często wizerunki kobiet, tzw. „wenus”.
Nasi zwierzęcy przodkowie przez 2,5 mln lat nie wpadli na to, że można o wiele efektywniej ciąć skórę kawałkiem ostrego krzemienia
(odłupkiem–wiórkiem), lecz ciągle kroili skórę uderzając „raz przy razie” zaostrzonym nożem–pięściakiem. Praktyka ta, trwająca
ok. 2,5 mln. lat, wskazuje na to, że czyniona była przez naszych przodków instynktownie, tzn. bez udziału świadomości. Dopiero
kromaniończyk (także instynktownie), zaczął ciąć skórę cienkim i ostrym jak żyletka, kilku– kilkunasto–centymetrowym odłupkiem
krzemiennym, tzw. wiórkiem (ang. blade). Kilkoma pociągnięciami takiej żyletki mógł rozciąć skórę (np. upolowanego lub padłego konia)
na długość kilkudziesięciu centymetrów (odsłaniając ogromną masę mięsa), i błyskawicznie nakarmić całą swoją rodzinę. Mógł też wielkie
porcje, poćwiartowanego bez trudu mięsa zabrać do jaskini, gdzie było bezpieczne i nie narażone na konkurencję groźnych drapieżników
obawiających się kromaniońskiego dymu i ogniska. I to był kolejny, ogromny przełom naszych przodków na ich ewolucyjnej
drodze ku człowiekowi.
Krzemienny nożyk kromaniończyka. Ok. 34 tys. lat temu, długość 12 cm,
szerokość 3 cm. Kultura oryniacka, Couze Valley, Francja.
UNIVERSITY OF KANSAS, MUSEUM OF ANTHROPOLOGY, USA
Odłupki krzemienne, tzw. wiórki, lub żyletki krzemienne (ang. blades), były podstawowym
narzędziem kromaniończyka. Początkowo służyły przede wszystkim jako noże
do rozcinania skóry upolowanego lub padłego zwierzęcia.
Instynktowne (tzn. bez udziału świadomości, której kromaniończycy prawdopodobnie nie posiadali) posługiwanie się ekstremalnie ostrym
nożykiem (odłupkiem krzemiennym) przez pewną populację przodków kromaniończyka (neandertalczyków), miało swoje rozliczne,
rewolucyjne konsekwencje, szybko przetwarzając ją w kromaniończyków. Ta rewolucyjna umiejętność przeniosła się szybko
na całą, izolowaną od innych neandertalczyków, grupę jego najbliższych.
Od tego czasu przestano już „żreć” mięso zwierzyny padłej lub łownej pyskami, a zaczęto „jeść”, wkładając sobie odcięte kawałki mięsa
do ust. Poprzednicy kromaniończyków, zupełnie podobnie jak lwy czy inne drapieżniki, otaczali wokół upolowane lub padłe zwierzę i żarli
bezpośrednio pyskami. Dłoni używali tylko do rozcinania pięściakiem skóry, padłej na ogół zwierzyny, aby dostać się do mięsa.
Konsekwencją posługiwania się krzemiennym nożykiem i zmianą sposobu jedzenia, stały się daleko idące zmiany anatomiczne, które szybko
przemieniły naszą nową, „jedzącą po ludzku” grupę, w całkowicie odmiennie wyglądające istoty. Wystarczył bardzo krótki okres czasu,
być może około kilkudziesięciu pokoleń, aby w konsekwencji zmiany sposobu jedzenia i używania nożyka, wykształciły się opisane wyżej,
daleko idące, rewolucyjne wręcz zmiany anatomiczne.
Otóż olbrzymie siły, które były używane dotychczas przy pracy potężnych szczęk i głównie przednich zębów, do odcinania kawałków mięsa,
stały się teraz mniej potrzebne. Zarazem potężne mięśnie szczękowe uległy osłabieniu i zmniejszeniu, co spowodowało szybkie zmiany
w malejących i kurczących się kościach zarówno szczękowych jak w kościach całej twarzo–czaszki. Potężne kości twarzo–czaszki wraz
z potężnymi zębami i szczękami stały się już niepotrzebne w tym stopniu co poprzednio i, z pokolenia na pokolenie, stają się coraz mniejsze
i delikatniejsze aż, wraz z zanikiem prognatyzmu, osiągają nowo–potrzebny kształt.
Pysk z wysuniętymi do przodu potężnymi zębami, nie jest już potrzebny do odgryzania kawałków mięsa ze spożywanej zwierzyny.
Olbrzymie siły i wielkie naciski przdnich zębów, które były używane dotychczas przy pracy potężnych szczęk i zębów wymuszały
też utrzymanie wydatnych wałów nadoczodołowych, przenoszących wokół oczodołów wielkie naprężenia powstające przy zaciskaniu
szczęk, co nadawało przodkom kromaniończyka „prymitywny, małpi wygląd”. Teraz masywna konstrukcja wałów nadoczodołowych
jest już niepotrzebna i z czasem zanika, nadając kromaniończykowi „całkiem ludzki wygląd”. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że to
nie bródka „wykształciła się” u kromaniończyka, lecz znacznie zmalały zęby i szczęki, podczas gdy wysunięta bródka niejako została,
lub wykształciła się, jako zabezpieczenie zębów przed uderzeniem.
Nowo nabyta umiejętność ćwiartowania spożywanego mięsa od razu wyeliminowała potrzebę dźwigania, ciągnięcia i taszczenia
upolowanej lub padłej zwierzyny do jaskini, lub w jakieś dogodniejsze miejsce. Właśnie przez to dźwiganie i taszczenie olbrzymich
ciężarów, przodkowie kromaniończyka, prawdopodobnie neandertalczycy, byli potężnie zbudowani i mieli tak potężne mięśnie
i grube kości. Nagle ciągnięcie–taszczenie dużych zwierząt, jak konie, jelenie, woły, czy mamuty, stało się zbyteczne i potężny szkielet
i mięśnie kromaniończyka zostały od tych wielkich napięć raz na zawsze uwolnione, ponieważ na miejscu ćwiartował on zwierzynę
wiórkami–żyletkami i w porcjach przenosił mięso do jaskini. Uwolnienie mięśni i szkieletu od dźwigania ogromnych ciężarów sprawiło
również, że kolejne pokolenia kromaniończyków stawały się coraz smuklejsze i wyższe aż stosunkowo szybko osiągnęły wzrost
niemal do dwóch metrów.
Neandertalczycy mieli wielkie usta. 5-IX-2008 r. Warszawa (PAP) – Neandertalczycy mieli duże usta i potrafili szeroko rozwierać
szczęki – informują naukowcy w oparciu o najnowsze analizy biomechaniki czaszek tych wymarłych krewniaków człowieka. O badaniach
informuje serwis National Geographic. Zdaniem naukowców, anatomiczna budowy twarzy, wysunięte do przodu trzonowce i dość duża
przerwa pomiędzy pionowymi elementami tylnej części żuchwy świadczą o tym, że neandertalczycy potrafili bardzo szeroko otworzyć usta
– dużo szerzej niż ludzie współcześni. Jednak na ile szeroko, tego naukowcy nie potrafią dokładnie ustalić. „Ta cecha neandertalczyków
związana jest z długością mięśni, której, oczywiście, nie znamy`” – wyjaśnia współautor badań, Yoel Rak, profesor anatomii na
Uniwersytecie w Tel Awiwie. Być może takie ustawienie trzonowców sprawiało, że neandertalczycy mogli odrywać duże kęsy pożywienia,
na przykład mięsa, z którego głównie składała się ich dieta. „Jednak jednoznacznej odpowiedzi nie znamy – mówi Rak.
– Rozwiązać tę zagadkę mógłby tylko wehikuł czasu”.
Zdaniem naukowców, taką budową szczęki mogły się charakteryzować także inne wczesne hominidy. W przypadku człowieka na
zmniejszenie się szczęki prawdopodobnie wpłynęło powiększenie się puszki mózgowej. Zdaniem naukowców, ten czynnik mógł być
ważniejszy, niż na przykład zmiana diety i zwyczajów żywieniowych. Neandertalczycy zasiedlili Europę i część Azji ponad 400 tys. lat temu.
Wyginęli 30 tys. lat temu, być może przy udziale bezpośrednich przodków człowieka współczesnego.(PAP)
Komentarz autora: Na zmniejszenie się szczęki u kromaniończyka nie wpłynęło powiększenie się jego puszki mózgowej, które było
stosunkowo niewielkie w porównaniu do neandertalczyka. Neandertalczycy i pitekantropy musieli odgryzać i wyszarpywać
(np. z padłego konia), jak największe kawałki mięsa, aby się szybko najeść. O szybką konsumpcję jak największej ilości mięsa chodziło
zawsze, ponieważ konkurencja w postaci lwów, hien, tygrysów i innych groźnych drapieżników, mogła pojawić się w każdej chwili.
Natomiast kromaniończyk odcinał sobie kawałki mięsa nożykiem krzemiennym i wkładał je sobie do ust. I dlatego właśnie zmalały
mu szczęki, zęby, kości twarzo–czaszki i mięśnie, uwolnione raz na zawsze od ogromnych napięć.
Pięściaki kromaniończyka – wytwórczość instynktowna
Kromaniońskie pięściaki sprzed ok. 19 tys. lat (kultura solutrejska) znaleziono w jaskini Szeleta na Węgrzech i w Morawany
nad Vahom – Dlha, zachodnia Słowacja. Pięściaki te cechuje ten sam styl, który rozwinięty został przez neandertalczyka.
Otóż kromaniońskie pięściaki są niepotrzebnie retuszowane dookoła. Uwagę zwraca, że nasada pięściaka (gdzie dłoń trzyma pięściak)
nie jest obła, czy stępiona, lecz niepotrzebnie retuszowana, ostra, co wskazuje na instynktowną wytwórczość. Kromaniończyk nie
wytwarzał obłej nasady pięściaka (choć jest to niezwykle proste), pomimo że był narażony na pokaleczenie dłoni. Wiele wskazuje na to,
że kromaniończyk nie był człowiekiem rozumnym (do ok. 13,5 tys. lat temu), nie posiadał świadomości swojego własnego istnienia
i nie potrafił mówić. Dopiero po klimatycznym dramacie plejstocen/holocen, stał się zwierzęciem świadomym swojego istnienia,
zwierzęciem myślącym i mówiącym – człowiekiem.
1. Pięściaki kromaniończyka. 2. Nożyki, wiórki (ang.: blades), kromaniończyka 3. Ostrza kościane kromaniończyka.
Kilkucentymetrowe ostrza i harpuny kościane były wytwarzane przez kromaniończyka aż do zmierzchu kultury magdaleńskiej
(ok. 13,5 tys. lat temu), co może wskazywać na instynktowną wytwórczość tych niezmiernie małych i bezużytecznych narzędzi.
Stellenbosch, Południowa Afryka. Fotografie: 29 czerwca 1979 r. Creative Commons Autor: gbaku
Prehistoric tools of Cro-Magnon man from archaeological excavations in southern Africa. Photo taken June 29, 1979 in Stellenbosch, South Africa.
Ostrze kościane – instynktowny wynalazek kromaniończyka
Nowe umiejętności, jak również ciągła produkcja i używanie krzemiennych odłupków, czyli wiórków-nożyków, zapoczątkowały
eksperymenty związane z obrabianiem kości, głównie ciosu mamuta i rogu renifera. Najpierw (ok. 40 tys. lat temu) były to prymitywne
równoległe nacięcia na ciosach mamuta i wydrążone otworki.
Mamontovaya Kurya, Rosja. Grupa rosyjskich i
norweskich archaeologów natrafiła w 2001 r.
w Mamontovaya Kurya, miejscowości leżącej poza kołem podbiegunowym, przy rzece Usa, na zachód od gór Ural, na ślady obecności
kromaniończyka. Znaleziono kieł mamuta z licznymi nacięciami wykonanymi ręką kromaniończyka i narzędzia kamienne wśród szczątków
koni, reniferów, wilków i mamutów. Wiek znaleziska określono na ok. 40–35 tys. Źródło: National Geographic News, October 2, 2001 r.
To nieustanne dłubanie, struganie i eksperymentowanie krzemiennym nożykiem, przez ok. 3 tys. lat, doprowadziło kromaniończyka
do wystrugania około 30 cm ostrza kościanego (bone piont). Ostrze kościane było bronią kłutą – rodzajem sztyletu służącego głównie
do zabijania zwierzyny łownej. Wysmukłe ostrza kościane, wrzecionowate, rombowate, dwustożkowe i mające wiele innych kształtów,
wyrabiane były z ciosów mamuta i poroża renifera. Pojawiają się one nagle, w kulturze oryniackiej, około 38 tys. lat temu. Była to potężna,
o wiele skuteczniejsza broń od krzemiennego pięściaka, który rzadko służył do polowania na zwierzynę łowną. Natomiast kościany sztylet
zwielokrotniał skuteczność w polowaniu na zwierzynę łowną, stając się bronią o niebo lepszą od pięściaka. Uderzenie zwierzyny
trzymanym w dłoni pięściakiem powodowało ranę dość dużą, ale powierzchowną – podczas kiedy ostrze kościane zadawało ranę głęboką
i bardziej dotkliwą. Neandertalczyk np. (który nie wytwarzał narzędzi kościanych), był bardziej narażony na niebezpieczeństwo podczas
polowania na „grubego zwierza”, ponieważ ze swoim pięściakiem musiał zbliżyć się do atakowanej zwierzyny na bezpośrednią odległość
i w większej grupie, podczas kiedy kromaniończyk kłuł zwierzynę ostrzem kościanym z dystansu jakie dawało mu wyciągnięte,
długie ramię plus długość sztyletu. Jeśli przyjmiemy, że instynktownie uderzał w szyję lub miękkie podbrzusze „grubego zwierza”,
np. konia, to możemy sobie wyobrazić, że pojedynczy kromaniończyk mógł sam zabić duże zwierzę. Wydaje się, że wszyscy przodkowie
kromaniończyka żywili się gównie padliną. Dopiero wynalazek ostrza kościanego uczynił z kromaniończyka rzeczywistego,
prawdziwego myśliwego, który polując na zwierzynę łowną, spożywał świeże mięso.
Pierwsze („dziwaczne”) ostrza kościane, kultura oryniacka. Ostrza kościane, od początku aż do końca istnienia kromaniończyka,
mają dziwaczne kształty i nigdy nie osiągają „normalnego” kształtu z „normalną po ludzku” wykonaną rękojeścią. Szczególnie pierwsze,
eksperymentalne próby wykonania efektywnego ostrza kościanego charakteryzują się dziwacznymi kształtami, wskazującymi
na instynktowne, ewolucyjne wykonastwo metodą prób i błędów. Ostrza kościane nie przekraczały często 10, a nawet 5 cm długości
– a więc były bezużyteczne jako broń. Aby ostrze kościane lub harpun był efektywny musi mieć przynajmniej ok. 15 cm długości.
Pragnę zaznaczyć, że mówimy tu i ostrzach i harpunach kościanych trzymanych w dłoni, ponieważ broni miotanej kromaniończyk
najprawdopodobniej nie wytwarzał. Wymiary długości ostrzy kościanych wahają się, przez ponad 30 tys. lat, aż do zmierzchu
kromaniończyka, od 5 do 30 cm. Trzeba w tym miejscu dodać, że ani ostrza kościane, ani harpuny nie osiągają nigdy długości 40–50 cm.
A przecież dłuższe ostrza są nieporównanie bardziej efektywne podczas polowania. Ten fakt także wskazuje na instynktowne
wykonastwo kromaniońskich narzędzi.
Ostrza kościane miały dziwaczne kształty, ponieważ podczas wczesnych instynktownych eksperymentów strugania w rogu renifera i ciosach
mamuta utrwalił się właśnie taki dziwaczny pierwowzór, którego ślady będą pojawiać się aż do zmierzchu kromaniończyka, który nastąpił
u schyłku kultury magdaleńskiej ok. 13,5 tys. lat temu.
1. Pierwsze ostrza kościane kromaniończyka miały „dziwaczne” kształty. Kultura oryniacka.
http://www.hf.uio.no/iakk/roger/lithic/MOUST/aurigboneP.gif – University of Oslo, Norwegia.
2. Jaskinia Mamutowa, Polska. Ostrza kościane sprzed 35–30 tys. lat, wykonane z ciosu mamuta. Znajdują się w Muzeum
Archeologicznym w Krakowie. Muzeum zamieszcza niewłaściwy, moim zdaniem, podpis pod fotografią: „Groty oszczepów wykonane
z ciosu mamuta z Jaskini Mamutowej”. Fot. R. Łapanowski. © 1999-2009 Muzeum Archeologiczne w Krakowie
3. Grota Obłazowa, Polska. Jeden z wielu „dziwacznych” przykładów ostrza kościanego. Materiał: cios mamuta. Wiek: ok. 32 tys. lat.
Waga: 800 g. Rozpiętość ostrza wynosi ok. 71cm. Ostrze kościane zostało odkryte w 1985 r. przez profesora Pawła Valde-Nowaka
z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Profesor uważa znalezisko za najstarszy bumerang na świecie, co wydaje się
bardzo wątpliwe. © 2009 Urząd Miasta Nowy Targ http://www.nowytarg.pl/dane.php?cid=400
4. Jaskinia Maszycka, Polska. Piękne ostrza kościane z poroży renifera, wykonane przez kromaniończyka.
Kultura magdaleńska – 15 tys. lat temu. Znajdują się w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Muzeum zamieszcza niewłaściwy,
moim zdaniem, podpis pod fotografią: „Zdobione groty oszczepu”.
Dopiero u schyłku kultury magdaleńskiej, a więc po ok. 24 tysiącach lat instynktownych prób i błędów ostrza kościane nabierają bardziej
„normalnego”, mniej pracochłonnego i efektywniejszego kształtu, chociaż nigdy (aż do holocenu) nie nabierają „inteligentnego” kształtu
z normalną „ludzką” rękojeścią. A więc kromaniończyk przez 30 tysięcy lat swojego istnienia nie był w stanie wykonać ani normalnego
ostrza kościanego, ani normalnego harpuna z normalną rękojeścią, tylko bezustannie nadawał tym swoim narzędziom kościanym bardziej
lub mniej dziwaczne kształty. W okresie solutrejskim (19 500–17 500 lat temu, Francja), ostrza kościane są prawie że normalne, ale już
w następnych tysiącleciach (do 13,5 tys. lat temu), powraca atawizm z rękojeścią spiczastą lub ściętą jednostronnie lub dwustronnie.
Jednakże u schyłku kromaniończyka, w przemysłach magdaleńskich, pośród „dziwacznych” znajdujemy „prawie normalne” i efektywne
ostrza kościane.
Ostrza kościane człowieka (w odróżnieniu od ostrzy kościanych kromaniończyka).
Trudno przypuścić, aby ostrza kościane i harpuny kromaniończyka mogły być przymocowane do drzewca i służyły jako broń miotana.
W górnym paleolicie nie znajdujemy ani sznurka, ani rzemienia potrzebnych do umocowania ostrza i harpuna kościanego na drzewcu.
Wydaje się, że broń miotana, jak oszczep (grot kościany lub krzemienny plus drzewiec) była wyłącznie dziełem człowieka rozumnego
– Homo sapiens. Tak samo łuk, który z całą pewnością został wymyślony przez człowieka dopiero w holocenie, w mezolicie.
Przed holocenem, w całym okresie górnego paleolitu, nie znajdujemy ani oszczepu ani łuku, ani grotów do strzał, ani grotów
do oszczepów, ani żadnej broni miotanej, ani nawet siekiery kamiennej, ani maczugi z zamocowanym kamieniem, które pojawiają się
dopiero w mezolicie i neolicie, czyli w epoce człowieka rozumnego. Wydaje mi się, że te właśnie fakty najdobitniej świadczą o tym,
że przedholocenowy kromaniończyk (i wszyscy jego przodkowie) nie był człowiekiem rozumnym, mówiącym, lecz ciągle jeszcze
pozostawał nieświadomym swego istnienia – pięknym zwierzęciem. W ciągu całego swojego istnienia (ponad 30 tys. lat), kromaniończyk
nigdy nie wystrugał ani ostrza kościanego ani harpuna z „porządną”, „normalną”, „inteligentną” rękojeścią – jaką by wystrugał po kilku
próbach człowiek. Ani ostrza kościane ani harpuny z górnego paleolitu nie były dziełem istot inteligentnych, myślących i mówiących
– lecz były wykonywane instynktownie.
Ostrzy i harpunów kościanych nie należy brać poważnie jako grotów oszczepu, ponieważ ani jedno z owych narzędzi (z górnego paleolitu),
nie miało odpowiedniego kształtu wskazującego na to, że mogło być przymocowane do drzewca. Mało tego, po prostu nie ma możliwości
efektywnego zamocowania kromaniońskiego ostrza i harpuna kościanego na drzewcu. Jeśli zważymy jeszcze, że kromaniończyk nie znał
rzemienia ani sznurka, to zamocowanie kromaniońskiego ostrza lub harpuna kościannego a drzewcu wydaje się zupełnie wątpliwe.
Ostrza i harpuny kościane kromaniończyka
nigdy nie były umocowane na drzewcu,
a więc nigdy nie były grotami oszczepów. Powyższy rysunek przedstawia ostrze kościane człowieka rozumnego, będące grotem oszczepu.
Kształt ostrza wyraźnie wskazuje na to, że mógł być przymocowany do drzewca i służyć jako grot oszczepu. Jednakże takiego kształtu
ostrzy kościanych nigdzie, w materiale kopalnym z epoki kromaniończyka, nie znajdujemy. Można by stąd wnioskować,
że kromaniończyk nigdy nie wykonał broni miotanej.
Oto rysunek ostrza kościanego z
„normalną”,
„ludzką” rękojeścią, jakiej nigdy nie wyrzeźbił kromaniończyk.
Niewłaściwe wyobrażenia o
kromaniońskich ostrzach kościanych, jako grotach oszczepów.
Po lewej stronie obrazka są trzy autentyczne zdjęcia kromaniońskiego ostrza kościanego.
Harpuny kościane
Od prymitywnych ostrzy kościanych, aż do względnie optymalnych wiodła długa droga ok. 24 tysięcy lat… Na instynktowną pracę wskazuje
także fakt, że zarówno harpuny jak i ostrza kościane miały wymiary… od kilku, do nieco ponad 30 cm. Oczywiście te kilku-centymetrowe
były zupełnie nieprzydatne jako broń. Od chwili wystrugania ostrza kościanego (ok. 38 tys. lat temu) minęło aż 23 tys. lat
(do ok. 15 tys. lat temu, środkowa kultura magdaleńska) zanim kromaniończyk wyrzeźbił prymitywny z początku harpun, który jest naszym
znanym już sztyletem, ostrzem kościanym, ale teraz wykonany z zadziorami skierowanymi w kierunku „od” ostrza. Jest to jeszcze potężniejsza
broń, która zwielokrotnia skuteczność polowania na „grubego zwierza”. Otóż wyobraźmy sobie jak nasz przodek wbija długi, 30 cm harpun
(wykonany zwykle z poroża renifera lub ciosu mamuta) w brzuch konia, który pozostaje w ciele zwierzęcia i… nie wypada. Podczas ucieczki
zranionego konia, potworny harpun z zadziorami, stale się ruszając, powoduje wielki upływ krwi z wciąż powiększającej się rany.
Malowidło z jaskini Lascaux, Francja. Kultura magdaleńska, ok. 17-15 tys.
lat. Widoczne są dwa wizerunki
harpunów kościanych, które były trzymane w dłoni i nie posiadały drzewca. public domain Autor: Cro-Magnon peoples
Harpuny jednostronne
Pierwsze harpuny pojawiają się w środkowym okresie kultury magdaleńskiej ok. 15 tys. lat temu. Kształty tych harpunów wskazują na to,
że zostały istynktownie wykonane przez zwierzę, a nie przez zamysł, koncepcję i inteligencję człowieka. Człowiek nie wystrugałby podobnych
harpunów (trzeci i czwarty od prawej), których zadziory pozbawione są swojej funkcji, tylko od razu by zrobił bardziej lub mniej zgrabne,
głęboko wydrążone w trzonku zadziory, które miałyby swój „sens”. Człowiek wykonuje podobne rzeczy wg konceptu, planu, zamysłu
– natomiast zwierzę pracuje instynktownie doskonaląc swoje narzędzie metodą prób i błędów przez długie tysiąclecia. U kromaniończyka zaś,
dopiero wraz z upływem ok. dwóch tysięcy lat, harpuny nabierają bardziej efektywnego kształtu. Zadziory pierwszych harpunów miały
początkowo (ok. 15 tys. lat temu) drobne, małe, gęste i słabo zaznaczone ząbki, tylko na jednej stronie trzonka. Dopiero po ok. dwóch tys. lat
pojawiają się efektywniejsze w kształcie harpuny z jednym rzędem lub dwoma rzędami zadziorów mocniejszych, rzadszych i głęboko wyciętych
w trzonku. Materiał kopalny ujawnia, że niemal wszystkie harpuny kromaniończyka mają dziwaczne kształty, z których kształt rękojeści jest
szczególnie „nienormalny”. Ponadto wiele harpunów jednostronnych i dwustronnych nie przekracza 10 a nawet 5 cm, a więc są zupełnie
pozbawione swej funkcji. Wskazuje to również na instynktowne wykonastwo. Wydaje mi się, że powyższa analiza i przykłady wskazują
jednoznacznie na instynktowny charakter ewolucji ostrza kościanego i harpuna w górnym paleolicie. Ponad 30 tys. lat życia nie starczyło
kromaniończykowi, aby wykonał ostrze kościane i kościany harpun z „normalną” rękojeścią.
Harpuny (trzeci i czwarty od prawej), wskazują
na to, że zostały wykonane istynktownie,
a nie przez zamysł, koncepcję i inteligencję człowieka. Ponad 30 tys. lat życia nie starczyło kromaniończykowi,
aby wykonał ostrze kościane i kościany harpun z „normalną” rękojeścią.
W jaskini Maszyckiej, w Dolinie Prądnika koło Krakowa znaleziono szczątki kostne 16–20 kromaniończyków oraz ich wyroby kościane
i krzemienne datowane na 15 500–14 500 lat, należące do kultury magdaleńskiej. Wśród znalezisk są zdobione ostrza kościane wyrzeźbione
z poroży renifera. Kształt tych ostrzy jest niemal doskonały w swej funkcji. Pośród tych ostrzy kościanych znaleziono także atawistyczne
ostrza kościane – z rozdwojoną rękojeścią, na których również wyryte są rozmaite wzory. Ostrza te pochodzą tak samo sprzed 15 tys. lat,
jak wszystkie inne znaleziska z tej jaskini. Otóż te dwa rodzaje ostrzy kościanych, „normalnych” i „absurdalnych”, wykonanych w tym
samym czasie, w tym samym miejscu i przez tych samych osobników, także wskazują na instynktowne wykonastwo kromaniońskich narzędzi.
Harpuny jednostronne
http://www.hominids.com/donsmaps/images2/groupbharpoonsdrawing.gif
Pierwszy i trzeci harpun (z prawej) wskazują na to, że zostały wykonane istynktownie przez zwierzę, a nie przez zamysł, koncepcję
i inteligencję człowieka. Człowiek by nie wyrzeźbił podobnego harpuna, którego zadziory są pozbawione swojej funkcji, tylko od razu
by zrobił bardziej lub mniej zgrabne zadziory. Człowiek wykonuje coś wg konceptu, planu, zamysłu – natomiast zwierzę pracuje
instynktownie doskonaląc swoje narzędzie metodą prób i błędów przez długie tysiąclecia. U kromaniończyka zaś, dopiero wraz z upływem
tysięcy lat, harpuny nabierają bardziej efektywnego kształtu. Zadziory pierwszych harpunów miały początkowo (ok. 15 tys. lat temu) drobne,
małe, gęste i słabo zaznaczone ząbki, tylko na jednej stronie trzonka. Dopiero po ok. dwóch tys. lat pojawiają się efektywniejsze harpuny
z jednym rzędem zadziorów mocniejszych, rzadszych i głęboko wyciętych w trzonku.
Harpuny jednostronne
http://www.hominids.com/donsmaps/images2/abharpoonsdrawing.gif
Wiele harpunów nie przekracza 10, a nawet 5 cm. A więc są zupełnie pozbawione swej funkcji.
Wskazuje to również na instynktowne wykonastwo.
Harpuny dwustronne
http://www.hominids.com/donsmaps/images2/twosidedtypebharpoons.gif
Również wiele harpunów dwustronnych nie przekracza 15, a nawet 10 cm. A więc są zupełnie pozbawione swej funkcji.
Wskazuje to także na instynktowne wykonawstwo.
Harpuny dwustronne
http://www.hominids.com/donsmaps/images2/twosidedtypeaharpoons.jpg
Jak widzimy, wszystkie harpuny kromaniończyka mają dziwaczne kształty, z których kształt rękojeści jest szczególnie
„nienormalny”, co widać wyraźnie na wizerunku trzecim od strony prawej. Wydaje mi się, że powyższa analiza i przykłady
wskazują jednoznacznie na zwierzęcy charakter ewolucji ostrza kościanego i harpuna w górnym paleolicie.
Niewłaściwe wyobrażenia o
kromaniońskich harpunach,
jako grotach oszczepów. Kultura magdaleńska.
Harpuny z Katandy. Zair, Afryka. Jeszcze słówko o słynnych, swego czasu, harpunach z Katandy. Otóż kilka jednostronnych kościanych
harpunów, budzących wielkie kontrowersje co do ich wieku, zostało znalezionych przez amerykańskich archeologów w 1990 roku w Katandze.
Niektórzy badacze przypisują im nawet 90 000 lat, podczas kiedy jeden rzut oka upewnia nas (właśnie po „normalnej, ludzkiej, inteligentnej”
rękojeści, jakiej nigdy nie wykonał kromaniończyk), że są to harpuny z mezolitu, lub nawet neolitu.
Harpuny z Katandy. Zair, Afryka
Wymarcie neandertalczyków
Kiedy wysocy kromaniończycy (do 2 m wzrostu) wystrugali ok. 38 tys. lat temu 30 cm ostrze kościane, neandertalczycy (do 175 cm wzrostu)
istnieli już tylko ok. 10 tys. lat. Neandertalczycy, którzy zamieszkiwali niemal całą Europę i Bliski Wschód od ok. 250 tys. lat,
od 36,5 tys. lat temu są obecni jedynie w Hiszpanii. Około 28 tys. lat temu, ostatni neandertalczycy wyginęli prawdopodobnie na Gibraltarze.
Nie ulega wątpliwości, że pomiędzy tymi dwoma gatunkami dochodziło do dramatycznych walk. Otóż można przypuszczać, że wysoki
kromaniończyk z dłuższymi ramionami wychodził na ogół zwycięsko w walce z neandertalczykiem, łatwiej sięgając ostrzem kościanym
niższego rywala, niż ten mógł uderzyć swym pięściakiem wysokiego przeciwnika. Od czasu wystrugania ostrza kościanego los
neandertalczyków wydawał się być przesądzony. Podczas zwykle krótkiej walki, kiedy te dwa zwierzaki z wściekłą furią rzucały się na siebie
– neandertalczyk po prostu nadziewał się na kościany sztylet, którym uderzał kromaniończyk – przypuszczalnie w ten sposób, jak uderza się
szpadą. Uderzenie kromaniończyka następowało z dużego dystansu (długiej, wyciągniętej prosto ręki, plus długość sztyletu), pomiędzy nim
a jego przeciwnikiem. Kromaniończyk był więc o wiele groźniejszym napastnikiem, będąc zarazem w dużo bezpieczniejszej
od przeciwnika sytuacji.

Francusko-szwajcarska grupa naukowców ogłosiła w 2003 r., na łamach Proceedings of the National Academy of Sciences, wyniki
komputerowej rekonstrukcji jednej z czaszek Neandertalczyka znalezionych w 1979 roku niedaleko St. Cesaire we Francji. Na czaszce
widoczne są ślady pęknięcia, które nastąpiło za życia jej właściciela. Wyjątkowe jest to, że uszkodzenie ma wszelkie cechy rany zadanej długim,
ostrym narzędziem, jakim było zapewne ok. 30 cm ostrze kościane, jakim posługiwał się kromaniończyk. Wiek znaleziska szacowany jest na
36 tysięcy lat. Niektórzy badacze uważają, że rana mogła być odniesiona w walce z kromaniończykami. Neandertalczyk nie mógł odnieść
takiej rany w walce z innym neandertalczykiem, ponieważ nie używał on nigdy ostrza kościanego, którego również nie wytwarzał. Wyniki badań
wskazują na to, że zagłada neandertalczyków odbyła się najprawdopodobniej w wyniku nieustannych walk z kromaniończykami.
Wielu badaczy uważa jednak, że wyginięcie neandertalczyków spowodowały powszechny wśród nich kanibalizm, nieprzystosowanie
do środowiska, choroba, albo zmiana klimatu. Nie można jednak wykluczyć, że neandertalczycy wyginęli w wyniku permanentnych
walk z kromaniończykami, ponieważ żyli na tych samych terenach, polowali na tę samą zwierzynę, walczyli o te same jaskinie i siłą rzeczy
musieli być w stosunku do siebie niezwykle konkurencyjni. Gdy dwa gatunki zajmują jedną niszę, to jeden wypiera drugi. Tego rodzaju
zasada konkurencyjnego wypierania, zwana jest zasadą Gauzego. W końcu jeden gatunek zaczyna przegrywać i albo zmienia niszę,
albo wymiera.
Neandertalczyk żywił się prawdopodobnie głównie padliną, natomiast kromaniończyk z całą pewnością polował na zwierzynę łowną,
na co wskazują ostrza i harpuny kościane. Zaś polowania kromaniończyków na mamuty i nosorożce włochate wydają się raczej wątpliwe.
Po prostu mamuta było bardzo trudno kromaniończykowi zabić ze swoim 30 cm ostrzem kościanym czy harpunem trzymanym w dłoni.
A broni miotanej, o czym była mowa – nigdy nie wykonał. Mamutów w górnym paleolicie, a więc dokładnie w czasie życia
kromaniończyków, były ogromne ilości od Hiszpanii, Grecji i Szwecji aż po wschodnie krańce Syberii, gdzie kromaniończyk także dotarł,
i pod dostatkiem też było mamuciej padliny. Materiał kopalny dostarcza wiele dowodów, że kromaniończycy polowali przede wszystkim
na konie, renifery, jelenie, tury, bizony i mniejszą zwierzynę.
Opisywane polowania naszych przodków na niedźwiedzie, hieny jaskiniowe, lwy i tygrysy wydają się całkiem nie do pomyślenia, ponieważ
bezpośredni kontakt z tymi drapieżnikami był zbyt niebezpieczny i goził kromaniończykowi rozszarpaniem. Ugodzony nawet kilka razy przez
grupę kromaniończyków (30 cm długości ostrzem kościanym) duży drapieżnik, walczy dalej i zabija napastników zanim skona. Natomiast
ugodzenie konia w podbrzusze lub szyję kościanym harpunem lub ostrzem kościanym trzymanym w dłoni było możliwe, skuteczne
i stosunkowo bezpieczne, ponieważ ugodzony koń nie walczy, lecz płoszy się, ucieka i po pewnym czasie pada, lub słabnie na tyle, że staje się
ofiarą goniących go napastników.
Losy neandertalczyka 26-4-2007 r. Warszawa (PAP) – Badania przeprowadzone przez profesora antropologii Erika Trinkausa
wskazują, że człowiek neandertalski miał swój udział genetyczny w ukształtowaniu współczesnego człowieka w Europie – donosi
serwis internetowy EurekAlert. Związek neandertalczyka z człowiekiem współczesnym jest od blisko stulecia przedmiotem sporów
antropologów. Naukowcy zastanawiają się na przykład, dlaczego neandertalczyk zniknął z terenów Europy i czy udział w tym miał
człowiek współczesny. Inną z wątpliwości jest to, czy człowiek neandertalski mógł przyczynić się do pochodzenia współczesnego
człowieka.
Erik Trinkaus – profesor antropologii na Uniwersytecie Waszyngtona w St. Louis w USA – uczynił tę kwestię, w ostatnich latach intensywnie
dyskutowaną, głównym przedmiotem swoich badań. Ich wyniki zostały opublikowane w ostatnim wydaniu „Proceedings of the National
Academy of Sciences”. Po przebadaniu szczątków wczesnego współczesnego człowieka z Europy, pochodzących z Rumunii, Czech i Francji,
naukowiec doszedł do wniosku, że badane okazy wykazują obecność cech neandertalskich. Jego zdaniem, po przebadaniu prawidłowo
zdiagnozowanych i datowanych skamieniałości wczesnych Europejczyków, można zaobserwować w nich stałe występowanie anatomicznych
właściwości obecnych u człowieka neandertalskiego, których brak u wcześniejszych ludzi z Afryki.
Jak twierdzi profesor Trinkaus, u przedstawicieli wczesnego człowieka współczesnego w Europie odzwierciedlone są zarówno dominujące
cechy świadczące o pochodzeniu od wczesnego człowieka z Afryki, jak i znaczny stopień domieszki cech tubylczych neandertalczyków.
Wykonane badania, po uwzględnieniu licznych opracowań naukowych – dotyczących genetyki człowieka – prowadzą do wniosku,
że neandertalczyk jako gatunek został wchłonięty przez współczesnych ludzi. (…). (PAP)
Komentarz autora: Wydaje się, że neandertalczyk jako gatunek nie został „wchłonięty” przez współczesnych ludzi,
„lecz współcześni ludzie” – a właściwie gatunek kromaniończyków po prostu wyewoluował z gatunku neandertalczyka
ok. 43 tys. lat temu. Neandertalskie cechy u wczesnych kromaniończyków świadczą właśnie o przejściowym okresie transformacji
starego gatunku w gatunek nowy. Formy pośrednie między neandalczykami a kromaniończykami nie świadczą o krzyżowaniu się tych
dwóch gatunków miedzy sobą, lecz o okresie ewolucyjnej transformacji jednego gatunku w drugi.
Około 13,5 tys. lat temu nastąpiła ostatnia gatunkowa transformacja naczelnych – transformacja gatunku kromaniończyka
w gatunek człowieka rozumnego.
Instynktowne malarstwo jaskiniowe kromaniończyka
W kulturze szatelperońskiej, od około 38 tys. lat temu, kromaniończyk wykonywał wiórkiem krzemiennym prymitywne równoległe nacięcia
na ciosach mamuta, w porożu renifera i ostrzach kościanych. Po kilku tysiącach lat, ostrza kościane stopniowo ozdabiane są coraz bardziej
realistycznymi wizerunkami zwierząt. Po ok. 25 tysiącach lat kromaniończyk potrafił rzeźbić w porożu renifera i kości słoniowej znacznie
ciekawiej. Oczywiście nie są to „ozdoby” w naszym ludzkim znaczeniu, lecz czysto instynktowna wytwórczość bardzo wysoko rozwiniętego,
w procesie ewolucji, zwierzęcia. Zaawansowane, bardzo ciekawe rzeźby w kości, sprzed 15–14 tys. lat (kultura magdaleńska), znaleziono
w Pirenejach, w Europie. Moje stanowisko odnośnie górnopaleolitycznych umiejętności podtrzymywania ognia, malowideł naskalnych,
ostrzy i harpunów kościanych, narzędzi krzemiennych, antropomorficznych figurek z kości jest takie, że nie są one dziełem człowieka
rozumnego, lecz zwierzęcia, który wykonywał swoje wyroby instynktownie, to znaczy bez udziału świadomości, mowy i procesów myślenia.
Wydaje się, że mógł namalować bizona, kiedy był głodny i kiedy tego bizona widział w wyobraźni i także w naturalnych załamaniach skały
na ścianach jaskini. A więc hipoteza mówiąca, że przed holocenem i w ogóle w całym plejstocenie, nie było jeszcze człowieka rozumnego,
nie wydaje się całkiem bezpodstawna. Kromaniończyk z całą pewnością nie potrafił rozniecać ognia, jednakże potrafił instynktownie
podtrzymywać ogień pozyskany z naturalnego źródła. Badania dowodzą, że potrafił także brać w dłoń palący się u jednego końca
drzewiec i iść z nim w głąb jaskini.
Prezentowane tu stanowisko odnośnie przedholocenowych umiejętności podtrzymywania ognia, malowideł naskalnych i tych wszystkich
narzędzi i figurek „Wenus” z kości jest takie, że nie są one dziełem człowieka, lecz zwierzęcia, który pracował instynktownie, to znaczy bez
udziału mowy i świadomości. Jednakże kromaniończyk nie był „zwykłym” zwierzęciem, lecz posiadał wielki mózg, gotowy niejako do
wyższych funkcji. Pamiętajmy też, że objętość mózgu kromaniończyka wynosiła średnio 1600 cm3, podczas kiedy człowiek współczesny
ma około 1400 cm3. Kromaniończyk był już tak wysoce wykształcony przez 2,5 miliona lat trwającą ewolucję, począwszy od
Homo Habilis, że być może to właśnie on zaczął pierwszy posługiwać się wyobraźnią przestrzenną i doskonałą (być może fotograficzną)
pamięcią wzrokowo-obrazkową, które umożliwiały mu malować ochrą i węglem drzewnym na ścianach jaskiń, bądź rzeźbić w kości
widziane w wyobraźni kształty ludzi i zwierząt. Nie jest wykluczone, że mógł namalować bizona, kiedy był głodny i kiedy tego bizona
widział w wyobraźni i także – w naturalnych załamaniach skały – na ścianach jaskini. A więc przedstawiona tu hipoteza mówiąca,
że przed holocenem i w ogóle w całym plejstocenie, nie było jeszcze człowieka rozumnego, nie wydaje się całkiem bezpodstawna.
Na czysto instynktowny charakter górno-paleolitycznych malowideł naskalnych wskazuje fakt, że bardzo często malowidła te nakładają się
bezładnie na siebie. Nie znajdujemy ani jednego przykładu jakiegokolwiek przygotowania powierzchni skały (na której miało być umieszczone
malowidło), przez wyczyszczenie lub wygładzenie jej powierzchni, co wskazuje na brak jakiegokolwiek planu w realizacji dzieła.
Wciąż te same, powtarzające się przez 20 tys. lat (!) izolowane motywy zwierząt; wciąż te same malowidła jaskiniowe, wśród których nie ma
ani jednej sceny zbiorowej, np. sceny polowania – mogą dowodzić, że nie były wykonane ręką człowieka rozumnego, lecz ręką kromaniończyka
malującego instynktownie.
Najwcześniejsze realistyczne malowidła naskalne jak konie, wymarłe dzikie woły aurochs, nosorożce, mamuty, lwy jaskiniowe, niedźwiedzie
jaskiniowe i hieny, pojawiają się w jaskini Chauvet w południowo-wschodniej Francji. Malowidła te datowane są na ok. 33 tys. lat. Od tego
czasu upływa prawie 20 tysięcy lat (aż do holocenu, 13,5 tys. lat temu), a nasz kromaniończyk nie zna ani łuku, ani oszczepu, ani siekiery
kamiennej, ani szałasu, ani odzieży, ani naczyń ceramicznych, ani drewnianych i nie wyprawia skór… Jeśli malowidła naskalne byłyby
wykonywane przez istoty rozumne i mówiące, to do końca górnego paleolitu powinniśmy znaleźć jeszcze jakieś przejawy rozumnej
działalności człowieka – a tymczasem nic! Przez 20 tys. lat nic, tylko wciąż te same malowidła naskalne i te same wyroby kościane
i krzemienne. Można więc przyjąć, że jeśli przez 20 tys. lat ta rzekomo rozumna istota nie zdołała wymyśleć nic ponadto – to nie była jeszcze
człowiekiem rozumnym, nie potrafiła myśleć, mówić i nie posiadała świadomości istnienia samej siebie. A więc przedholocenowe malowidła
naskalne, jak również figurki z kości i kamienia nie były dziełem człowieka – lecz kromaniończyka.
Instynktowne malowidła naskalne kromaniończyka. Konie i wymarłe dzikie woły
(Aurochs).
Jaskinia Chauvet, Francja. Photo courtesy of David Reichelt, Curator the Pecos Rio Grande Museum of Early Man. Texas, USA.
Nagły schyłek malarstwa jaskiniowego kromaniończyka
Ponieważ kromaniończyk przekształcił się wraz z początkiem holocenu w człowieka, już nigdy później nieświadomego, magdaleńskiego
malarstwa jaskiniowego nie stwierdzono. W Europie odkryto ponad 200 jaskiń, w których natrafiono na kromaniońskie malowidła ścienne.
Najstarsze malowidła liczą ok. 33 tys. lat (La Ferrassie i Chauvet we Francji), a najmłodsze ok. 13 tys. lat. Oto tylko kilka przykładów dat
ostatniego malarstwa jaskiniowego kromaniończyka kultury magdaleńskiej, które zniknęło wraz z kromaniończykiem:
Altamira, jaskinia w płn. Hiszpanii, malowidła kultury magdaleńskiej – ok. 13 tys. lat temu.
Grota Font-de-Gaume, Francja, malowidła kultury magdaleńskiej – ok. 13 tys. lat temu.
Cueva El Castillo, jaskinia w Hiszpanii ostatnie magdaleńskie malowidła w tej jaskini – ok. 12 tys. lat temu.
Jaskinia Niaux, Francja, malowidła kultury magdaleńskiej – ok. 12 tys. lat temu.
Jaskinia Tito Bustillo, Hiszpania, malowidła kultury magdaleńskiej – ok. 13 tys. lat temu.
Jaskinia Cueva Covalanas, Hiszpania, malowidła kultury magdaleńskiej – ok. 13 tys. lat temu.
Rzeźba z ciosu mamuta, wykonana
instynktownie. 14,6 cm wys.
Replika Lespugue Venus, 29–22 tys. lat temu. Kultura Grawecka, Górny Paleolit; Francja, Muzeum de L'Homme, Paryż.
Zaawansowane rzeźby w kości, ok. 15–14 tys. lat temu, kromaniończyk, kultura magdaleńska, Isturitz cave, Pireneje, Europa.
http://www.culture.gouv.fr/culture/app/eng/86734.htm
W początkach swego istnienia (ok. 43 tys. lat temu), kromaniończyk wykonywał wiórkiem krzemiennym prymitywne równoległe nacięcia
na kościach mamuta, renifera i innych. Po ok. 30 tysiącach lat kromaniończyk potrafił rzeźbić w porożu renifera i kości słoniowej znacznie
ciekawiej – patrz zdjęcie. Oczywiście nie są to żadne „ozdoby” w naszym ludzkim znaczeniu, lecz czysto instynktowna wytwórczość
bardzo wysoko rozwiniętego, w procesie ewolucji,
zwierzęcia.
Rozniecanie ognia. Kromaniończyk z całą pewnością nie potrafił rozniecać ognia, jednakże potrafił instynktownie podtrzymywać ogień
pozyskany z naturalnego źródła. Badania dowodzą, że potrafił także brać w dłoń palący się u jednego końca drzewiec i iść z nim w głąb
jaskini. Najstarsze znane krzesiwo znaleziono w grocie w Belgii. Datowane zostało na 10 000 lat, a więc już w epoce człowieka.
Głęboki rowek powstał z częstego uderzania kawałkiem krzemienia, aby krzesać iskry na hubkę, podpałkę. Uderzanie dwoma
krzemieniami nie wytworzy odpowiedniej iskry do rozpalenia ognia. Łuk do wzniecania ognia, z długim sznurem, znajdujemy także
dopiero w epoce człowieka, w holocenie. Łuk taki znajduje się w Pecos Rio Grande Museum of Early Man. Texas, USA.
Kromaniończyk nie mówił, nie uśmiechał się, nie znał oszczepu, łuku ani odzieży
Wniosek z dotychczas przedstawionych faktów może być następujący: do holocenu kromaniończyk nie mógł znać ani oszczepu ani łuku
i strzał. Łodzie, łuk, włócznie, krzemienne grociki strzał do łuków, krzemienne groty do włóczni, krzemienne siekiery trzymane w dłoni,
odzież, naczynia drewniane i z wypalonej gliny, pojawiły się dopiero w holocenie. Pierwsze udomowienie owcy i kozy – ok. 10 500 lat temu
– a więc w holocenie. Udomowienie wilka, czyli hodowla psa, nastąpiło ok. 11 000 lat temu na terenach Niemiec i Izraela – a więc
w holocenie. Pierwsze ślady uprawy pszenicy pochodzą z południowo zachodniej Azji i datowane są na ok. 9000 lat – a więc w holocenie.
Ostrze kościane i harpun mogło instynktownie (po tysiącach lat ewolucyjnych prób i błędów) wystrugać tak wspaniale rozwinięte zwierzę
jak kromaniończyk, ale oszczep, łuk i strzały – mógł wymyślić tylko człowiek świadomy samego siebie, świadomy swojej odrębności
od drugiego współjaskiniowca i otaczającego go świata, świadomy tego, że istnieje, świadomy tego, że może usiąść
i może wstać, że może podnieść rękę do góry i może ją opuścić, człowiek, który myśli, który wie, że ma rękę, wie,
że trzyma kamień. Który wie, że jest, który ma świadomość czasu – następujących po sobie zdarzeń. Dopiero świadomość
samego siebie i otaczającego go, zupełnie nowego świata wyłonionego z dramatu plejstocen/holocen – pozwoliła człowiekowi
poznawać rzeczywistość w wyższym od zwierzęcia wymiarze. Konsekwencją świadomości samego siebie stały się procesy
myślenia ściśle związane z koniecznością nadawania coraz to nowych nazw rzeczom. Dopiero w konsekwencji nowego,
świadomego poznawania świata człowiek na samym początku nazwał dobrych i złych bogów i siebie samego, a następnie
wymyślił włócznię z krzemiennym grotem, sznurek, łuk i strzały z krzemiennymi grocikami. Człowieka od zwierzęcia możemy
odróżnić dość prosto: – ostrze kościane i harpun (trzymane w dłoni) mogło instynktownie wykonać nieświadome samego siebie
zwierzę – ale już łuk, strzały, koło transportowe, hodowlę zwierząt – mógł wymyślić tylko człowiek świadomy samego siebie,
świadomy tego, że istnieje, człowiek mówiący, świadomy tego, że może wypowiedzieć słowo, człowiek rozumny. Tylko człowiek
świadomy (który oczywiście także jest zwierzęciem) może wymyślić łuk lub wóz na kołach. Wtedy to, kiedy człowiek mógł coś
zrobić, lub czegoś nie zrobić, zaczął myśleć, podejmować decyzje, ponieważ miał coś świadomego do wyboru.
Łuki i strzały
Dopiero mezolityczne i neolityczne malarstwo jaskiniowe i naskalne w wielu częściach świata ukazuje sceny polowań ludzi z wyraźnym
udziałem łuków i strzał. Przykładem jest tu malarstwo jaskiniowe w Tassili N’Ajjers Plateau, sprzed ok. 6000 lat, na Saharze w Maroko.
Innym przykładem polowania ludzi z udziałem łuków i strzał jest malarstwo naskalne w Jaskini Remigia, wąwóz Gasulla, prov. Castellón
de la Plana, w Hiszpanii, datowane na ok. 7 tys. lat. W jaskini Altamira w płn. Hiszpanii, w grocie Lascaux w płd. zach. Francji i innych
miejscach, jest wiele malowanych przez kromaniończyków (w górnym plaleolicie) wizerunków zwierząt i bardzo rzadko ludzi, ale
wizerunku oszczepu, maczugi, łuku i strzał – nie ma nigdzie. Malowidła czy rysunki naskalne z motywami postaci ludzkich polujących
na zwierzynę z dzidami i łukami pojawiają się dopiero w holocenie. Przykładem takich rysunków naskalnych, sprzed ok. 9 tys. lat,
jest wąwóz Vallorta we wschodniej Hiszpanii.
Malarstwo jaskiniowe człowieka, mezolit, wąwóz Vallorta, wschodnia Hiszpania.
Tassili N’Ajjers Plateau, ok. 6,000 lat temu, malarstwo jaskiniowe, Sahara, Maroko.
http://www.hp.uab.edu/image_archive/ta/painting11.jpg – University of Alabama, Birmingham, USA.
1. Jaskinia Remigia, wąwóz Gasulla, prov. Castellón de la Plana, Hiszpania. Malarstwo naskalne datowane na 7 tys. lat.
Hiszpania, MiNr 1666 i MiNr 1673 (27.03.1967).
2. Walczący łucznicy – ciemnoczerwone malowidło z jaskini Roure w Morella la Vella (prov. Castellón de la Plana, Hiszpania),
odkryte w 1917 roku. Datowane na ok. 10–7 tys. lat. Hiszpania, MiNr 1665 (27.03.1967)
W malarstwie naskalnym kromaniończyka nie znajdujemy nigdy podobnych motywów, ani w ogóle motywów zbiorowych.
Łuki i strzały są dziełem człowieka, i pojawiają się dopiero w holocenie, w mezolicie.
Pierwsze krzemienne groty strzał do łuków
wykonane przez człowieka (nie przez kromaniończyka) pojawiają się dopiero w mezolitycznym holocenie ok.11 tys. lat temu
na terenach północnej Polski. Prawdopodobnie są to najstarsze groty strzał na świecie. Groty te, zwane „liściakami”
(od kształtu przypominającego liść wierzby), zostały wykonane przez człowieka przemieszczającego się wraz z reniferami za topniejącym
lądolodem na północ. Groty te charakterystyczne dla kultury świderskiej i perstuńskiej znajdują się na terenie województwa elbląskiego
w północnej Polsce. Kultury te nazwane są przez archeologów kulturami liściakowymi.
1. Krzemienne groty strzał (liściaki) z Burdyniszek i Maćkowej Rudy. Polska. Image courtesy of © 2000-2004 WPN,
Wigry Nr 3/2003, Kwartalnik Wigierskiego Parku narodowego. http://www.wigry.win.pl/kwartalnik/nr11_pra.htm
2. Groty strzał (z mezolitu i neolitu), jakich nigdy nie wykonywał kromaniończyk.
Krzemienne groty strzał do łuków, Polska.
http://www.muzarp.poznan.pl/muzeum/muz_pol/wyst_stala38.htm Muzeum Archeologiczne w Poznaniu. Krzemienne groty strzał do łuków
pojawiają się dopiero w holocenie, w mezolicie i neolicie, po potopie. Kromaniończyk nigdy takich grotów nie wykonywał.
Należy tu odnotować, że stanowiska tzw. kultury hamburskiej sprzed blisko 15 tysięcy lat temu, należą prawdopodobnie do kultury
magdaleńskiej kromaniończyka. Do kultury hamburskiej zalicza się ok. 150 stanowisk archeologicznych w Holandii, Niemczech i Polsce (10).
Badania prehistorycznych zabytków z Mirkowic koło Wągrowca prowadzone przez dr. Jacka Kabacińskiego z Instytutu Archeologii
i Etnologii PAN w Poznaniu wskazują, że obszary te były zamieszkane ok. 12 700 lat p.n.e. Otóż zlodowacenia wówczas jeszcze nie było.
Natomiast groty strzał znalezione wśród ok. 3000 zabytków krzemiennych, prawdopodobnie nimi nie są. Wśród charakterystycznych
dla kromaniończyka krzemiennych drapaczy, przekłówaczy, wiórków i nożyków, wielu badaczy dopatruje się grotów strzał lub narzędzi
do obróbki skór, których kromaniończyk nie wytwarzał.
Około 12 tys. lat temu, stwierdzono obecność pierwszych, holocenowych ludzi w okolicach Szczecina i południowej Szwecji.
Po pierwszych krzemiennych grotach strzał do łuków, stosunkowo prymitywnych „liściakach” pojawiają się doskonalsze, bardziej
dopracowane groty strzał występujące w różnych kształtach na całym świecie. A więc krzemienne groty strzał do łuków pojawiają się
dopiero w holocenie, w mezolicie i neolicie. Kromaniończyk nigdy krzemiennych grotów strzał do łuków nie wykonywał.
Krzemienne groty oszczepu
pojawiają się dopiero w holocenie, w mezolicie. W Ameryce Północnej krzemienne groty oszczepu pojawiają się już
ok. 12–11 tys. lat temu i należą do pierwszej kultury ludzkiej w Ameryce tzw. „kultury Clovis”. Są to na ogół bardzo duże groty,
dochodzące do 25 cm długości. Być może groty te są pierwszymi grotami oszczepu na świecie. Słynny grot oszczepu,
nazwany „Folsom Piont”, został znaleziony w stanie Nowy Meksyk, w USA w 1927 r. wśród kości wymarłego 10 tys. lat temu
gatunku bizonów należących do fauny plejstoceńskiej. Grot ten jest jednym z najważniejszych znalezisk archeologicznych na kontynencie
amerykańskim. Kromaniończyk nigdy nie wykonał krzemiennych grotów oszczepu i nigdy nie wykonał żadnej broni miotanej.
Krzemienne wyroby kromaniończyka, jak nożyki, drapacze, wiórki, nigdy nie były umocowane na drzewcu, i nigdy nie służyły jako
groty oszczepów.
Obecnie porównuje się krzemienne groty oszczepu kultury Clovis z „grotami oszczepu” kromaniońskiej kultury solutreńskiej.
Jednakże „groty oszczepu kromaniończyka” nimi nie są, ponieważ kształt tych ostrzy wskazuje na to, że nie mogły być one
zamocowane na drzewcu. Natomiast ostrza krzemienne człowieka rozumnego, będące grotami oszczepu, mają kształt wyraźnie
wskazujący na to, że mogły być przymocowane do drzewca i służyć jako groty oszczepu.
Jednakże kształtu podobnych grotów nigdzie, w materiale kopalnym z epoki kromaniończyka, nie znajdujemy.
Może to wskazywać, że kromaniończyk nigdy nie wykonał broni miotanej.
Kromaniończyk nigdy nie wykonał krzemiennych grotów
oszczepu.
Neandertalczyk i kromaniończyk byli zwierzętami, żyjącymi wyłącznie na poziomie instynktu. Dopiero dramat przełomu
plejstocen/holocen przyniósł kromańczykowi świadomość.
W Górnym Egipcie znaleziono pięknie wykonane przeddynastyczne krzemienne groty oszczepu, kultura Naqada (5500–5200 lat temu).
http://www.digitalegypt.ucl.ac.uk/naqada/tombs/finds7.html – Groty te znajdują się w University College London, w Anglii.
Jeszcze inne narzędzia człowieka, których kromaniończyk nigdy nie wykonał
Kromaniończyk żył ponad 30 tys. lat i nie wykonał krzemiennego noża oprawionego w drewniany lub kościany trzonek.
Ani jednej kościanej rękojeści do krzeniennego noża nie znaleziono w materiale kopalnym z epoki kromaniończyka.
Gdyby kromaniończyk wykonywał krzemienne noże z rękojeścią wykonaną z poroża lub kości słoniowej, to z pewnością
znaleziono by takie trzonki w materiale kopalnym. Pierwsze noże krzemienne i częściej obsydianowe, oprawione w trzonki
z poroża i kości słoniowej, w pojawiają się w holocenowym mezolicie i neolicie.
Krzemienny nóż z kościaną rękojeścią. Około 7400 a 7300 roku p.n.e.
Znaleziony w 1997 r., w Çatalhöyük, w Turcji. Creative Commons Autor: open_knowledge
Nóż z obsydianu, rękojeść wykonana z poroża. Wyrób współczesny. Creative Commons Autor: Travis S.
Krzemienny nóż z rączką z kości słoniowej znajduje także się w British Museum w Londynie. Pochodzi on z Sheikh Hamada,
z Egiptu. Późny okres przeddynastyczny, ok. 3100 p.n.e. Długość: 24 cm.
Siekiery krzemienne człowieka z neolitu
W epoce kromaniończyka nie znajdujemy nawet najprymitywniejszej siekiery kamiennej – tzn. siekiery bez otworu na drewniany trzonek,
siekiery trzymanej w dłoni, której wykonanie jest względnie prostsze od niejednego kromaniońskiego nożyka krzemiennego,
lub kościanego harpuna, które wymagały więcej staranności i precyzyjnej pracy. Siekiery kamienne, z otworami lub bez otworów,
znajdujemy po epoce kromaniończyka, dopiero w neolicie. Piękne siekiery, zarówno z otworami jak i bez, zostały znalezione m.in. na
Ziemi Bocheńskiej w Polsce. Znaleziska te (z neolitu) zostały datowane na około 7 tys. lat. Otóż trudno sobie wyobrazić
aby kromaniończyk – przez ponad 30 tys. lat swego istnienia – nie wykonał tak bardzo prostego i tak niezwykle użytecznego narzędzia
jakim jest siekiera krzemienna. A jednak nie wykonał…
Siekiery krzemienne człowieka z neolitu.
Około 7 tys. lat temu. Ziemia Bocheńska, Polska.
Photo of Bogdan Mrówka. Courtesy of Copyright © by Marek Materna & Muzeum w Bochni.
Neolityczne siekiery z pięknego krzemienia pasiastego. Krzemionki, Polska.
http://www.geo.uw.edu.pl/KRZEMIONKI/explo10.jpeg
Siekiera krzemienna, Dania, 5200–5300 lat temu. 16 cm.
http://www.rupertwace.co.uk/european/d337_flintaxe.jpg
Narzędzia krzemienne kromaniończyka
Nożyki i rozmaite wyroby krzemienne – szczególnie w kulturze perigrodzkiej (33–20 tys. lat temu, Francja) ukazują nam
jak bardzo zaawansowana i wyrafinowana była wytwórczość kromaniończyka, jeśli chodzi o wyrób wiórków krzemiennych,
czyli nożyków (blades). Jednakże przemysły krzemienne kromaniończyka na tych wyrobach się kończyły. Znajdujemy
wprawdzie wyroby krzemienie, którymi wiercono otwory w kości i inne, jak skrobaki i drapacze, jednakże nie ma wśród
nich ani krzemiennych grotów strzał do łuków ani do oszczepów, nie ma także siekiery ani sztyletów krzemiennych,
jakie znajdujemy dopiero w holocenowym mezolicie i neolicie. Piękne sztylety krzemienne z neolitu znaleziono np. w Danii
i Norwegii. Na Jurze Krakowskiej, w Wołowicach k. Liszek, eksploatowano krzemień z 9 szybów wydobywczych.
Badania metodą C14 datują początkowy okres wydobywania surowca krzemiennego do wyrobu narzędzi na ok. 11 000 lat.
Jednakże kromaniończyk, choć przebywał na tych terenach w okresie 43–13,5 tys. lat temu – nigdy nie wydrążył ani jednego
szybu, ani nie eksploatował krzemienia w ten sposób co człowiek, pomimo że obrabiał i posługiwał się krzemieniem
codziennie przez ponad 30 tys. lat swego istnienia.
Kromaniońskie „pochówki” i „praktyki magiczne”
Wydaje mi się, że nie istnieją także przekonujące dowody na istnienie ceremonialnych pochówków z elementami rytuału u kromaniończyków.
Ani neandertalczycy ani kromaniończycy nie grzebali swych zmarłych. Ceremonialne pochówki zmarłych, mające być jakoby dowodami
przeżyć mistycznych charakterystycznych dla człowieka – prawdopodobnie nigdy nie miały miejsca w epoce kromaniończyka.
Sprawa kromaniońskich „pochówków” w rzeczywistości mogła wyglądałać bardziej prozaicznie: – po prostu kromaniończycy, tak samo
jak neandertalczycy, uprawiali kanibalistyczne praktyki, co wielokrotnie zostało potwierdzone przez archeologię. Kiedy dochodziło do
kanibalizmu bezpośrednio w miejscu kromaniońskiego obozowiska, jak to miało miejsce np. w górnopaleolitycznym stanowisku
Sungir w Rosji, 200 km od Moskwy, 28 tys. lat temu, to pozostawione tam szczątki ofiar tych praktyk, znajdując się razem
z pozostawionymi w obozowisku rozmaitymi wyrobami z kości słoniowej, jak „paciorki”, „bransolety”, „naszyjniki z muszelek”
(którym obecnie przypisuje się niesłusznie znaczenie „ozdób”), czy też całymi ciosami mamutów – mogą sprawiać obecnie wrażenie
„pochówków” i praktyk „grzebania swych zmarłych z przepychem”.
Obrzędy magiczne wydają się bardzo wątpliwe, nieprzekonująco udokumentowane i dotyczą tylko kilku malowidel naskalnych rzekomo
przedstawiających „czarowników w maskach”. Gdyby kromaniończykowi znany był wymiar magiczny, to z pewnością wyrzeźbiłby jakiegoś
30 cm chociaż idola z kości słoniowej, w której dłubał codziennie przez 30 tys. lat…
Nic podobnego jednakże nie znaleziono wśród mnóstwa prymitywnych figurek i najprzeróżniejszych wyrobów kościanych i kamiennych,
których mamy obecnie tysiące. Próżno też szukać wśród kromaniońskich malowideł naskalnych malowideł schematycznych lub
wizerunków abstrakcyjnych symboli czy figur geometrycznych, jak np. krzyż, kwadrat, trójkąt, koło, krzyż wpisany w koło,
koło w kole itp. Także słynne figurki „Venus” nie były związane ani z „kultem płodności”, ani z jakimkolwiek kultem. Ponadto żadne inne
wytwory z kości słoniowej, lub kamienia, nie miały przeznaczenia magicznego, ponieważ niemówiące i nieświadome zwierzę, jakim był
kromaniończyk, nie było w stanie uprawiać jakiejkolwiek magii czy kultu. Gdyby kromaniończycy rzeczywiście uprawiali jakieś magiczne
tańce czy obrzędy w maskach, to zapewne potrafiliby mówić. A jeśli potrafiliby mówić, to szybko wykonaliby łuk i krzemienne grociki
strzał, krzemienne groty oszczepów i krzemienną siekierę, tak jak wykonali to szybko ludzie po tym, kiedy zaczęli mówić po światowym
klimatycznym dramacie w początkach holocenu. Jednakże prymitywizm życia kromaniończyków i narzędzi, którymi posługiwali się przeszło
30 tys. lat wskazuje na to, że mówić nie potrafili.
Kromanioński „kalendarz”
Kromaniońskie dzieci i dorośli zajmowali się na co dzień bardziej lub mniej bezładną dłubaniną w ciosach mamuta i rogu renifera, czego
efektem były przeróżne wyroby kościane, którym niektórzy badacze niesłusznie przypisują funkcje charakterystyczne wyłącznie dla
człowieka rozumnego. Zdaniem prof. Michaela Rappengluecka z Uniwersytetu w Monachium, treść znaków wyrytych na małej, cienkiej,
prostokątnej płytce z ciosu (kła) mamuta sprzed 32 500 lat ujawnia najstarsze na świecie wyobrażenie konstelacji gwiezdnej
– gwiazdozbioru Oriona. Zabytek został wydobyty z groty w pobliżu niemieckiego miasteczka Blaubeuren koło Ulm. Wcześniejszą zasługą
tego uczonego było rozpoznanie cyklu księżycowego w malarstwie w najsłynniejszej prehistorycznej jaskini świata – w Lascaux we Francji.
Źródło: Rzeczpospolita, 20.03.2003, Orion na mamucie.
Na ekspozycji w Hanyang University Museum, w Korei Południowej, znajduje się manekin siedzącego kromaniończyka,
odzianego w skóry i grającego na fujarce z kości. Wydaje mi się, że kromaniończyk odziany w skóry, z oszczepem w dłoni,
grywający na fujarce z kości ptaka, interesujący się ponadto gwiazdozbiorem Oriona – jest całkowitą fikcją.
Kromaniończyk nie znał ceramiki i nie wypalał naczyń glinianych
Najstarsze naczynia z wypalonej gliny były wyrabiane najprawdopodobniej w Japonii ok. 10 tys. lat temu, w preneolitycznej
kulturze jōmon. Zaś najstarsze wyroby ceramiczne w Ameryce pochodzą z Ekwadoru, kultura Valdiwia, 5,200 – 4,300 lat temu.
A więc kromaniończyk nie wytwarzał naczyń glinianych z wypalonej gliny. Wypalane małe figurki z gliny, znalezione
w Dolni Vestonice w Czechach datowane na ok. 28 tys. lat, wzięły się zapewne stąd, że wygniatane (być może przez
kromaniońskie dzieci), figurki z gliny były wrzucane do ogniska i stąd wzięła się „kromaniońska ceramika”. Gdyby
kromaniończyk rzeczywiście świadomie wypalał glinę, to po niedługim czasie wypalałby cegły i stawiał domki zamiast właściwie
niewykonalnych „szałasów z kości mamuta”. Tyczasem „kromaniońska ceramika” sprzed 28 tys. lat na tym właśnie się skończyła.
Kromaniończyk żył jeszcze bardzo długo, bo ok. 15 tys. lat, jednakże już więcej gliny nie wypalał… Ani ceramicznych naczyń
z wypalonej gliny, ani nawet drewnianych naczyń nie znajdujemy w górnym paleolicie, a więc w czasie,
w którym żyli kromaniończycy.
Kromaniońskie „szałasy” z kości mamuta
Kromaniońskie „szałasy” z mamucich kości pojawiają się na terenach Ukrainy, Polski, Czech i na równinach Rosji. Najstarsze „szałasy”
pochodzą sprzed 27 000 lat, zaś najmłodsze sprzed 14 tys. lat. Na Ukrainie najwięcej „szałasów” datowanych jest na okres
19 000 do 12 000 lat temu. Składowiska owych mamucich kości znajdowane są najczęściej w dolinach rzek. Wydaje się, że nie były to
szałasy, lecz instynktownie wznoszone składowiska mamucich kości.
Na obszarze Jury Krakowskiej natrafiono na kilka górnopaleolitycznych obozowisk kromaniończyków z pozostałościami po właśnie takich
„szałasach” z kości mamuta, datowanych na 21 000–14 000 lat. Otóż na obszarach jury polskiej – wyżyna Krakowsko-Wieluńska
– znajduje się wielka ilość, bo ok. 1,500 jaskiń. Niektóre z owych jaskiń były zamieszkiwane przez kromaniończyków. A więc
kromaniończycy mieli gotowe miejsca do zamieszkania i to w tak wielkiej ilości, że nie potrzebowali budować szałasów z kości mamuta.
Poza tym szałas z kości mamutów wydaje się zupełnie wątpliwy, jeśli zważyć, że kromaniończycy nie posługiwali się gliną jako materiałem
budowlanym. Nie ma też przekonujących dowodów na to, że kromaniończycy wyprawiali skóry zwierząt. A więc okrywanie tych
rzekomych szałasów skórami, także wydaje się bardzo wątpliwe. Szałasów z drewna także nie wykonywali i w ogóle żadnych przemysłów
z drewna, jak np. naczyń drewnianych, lub drewnianej maczugi – ponieważ nie wykonali nigdy nawet najprymitywniejszej siekiery – siekiery
krzemiennej trzymanej w dłoni. Nie mówiąc już o kamiennej siekierze z otworem pośrodku służącym do umocowania drzewca.
Pewien „szałas” kromaniończyka znaleziony w Mezin, blisko Czernogowa, na Ukrainie, zawierał ok. 21 ton (!) mamucich kości,
co może wskazywać bardziej na instynktownie wznoszone składowisko, z którego kromaniończyk czerpał materiał na swoje narzędzia
kościane, niż szałas, który doprawdy trudno w ogóle zbudować z gładkich mamucich kości, i który by nie rozleciał się jak domek z kart
z byle powodu.
Szałas z kości mamuta wydaje się ewidentnym mitem. Rekonstrukcja.
Z chwilą wystrugania przez kromaniończyka niezwykle efektywnej broni (38 tys. lat temu), jaką było ostrze kościane wykonane z ciosu
mamuta lub poroży renifera, kromaniończyk instynktownie taszczył w okolice swej jaskini lub obozowiska na otwartej przestrzeni,
znalezione kości mamuta i składał je w określonym porządku. W kościach tych kromaniończycy przez 30 tys. lat swego istnienia dosłownie
codziennie rzeźbili, skrobali i dłubali niezwykle ostrym wiórkiem-nożykiem krzemiennym. Instynktownie wyskrobywali nie tylko ostrza
kościane i kościane harpuny, lecz także rozmaite figurki, najczęściej przedstawiające kobiety i przeróżne przedmioty, które nie miały
żadnego znaczenia użytecznego, a którym przypisuje się często funkcje bądź to fujarek, gwizdków, paciorków do naszyjników, bransolet,
haczyków na ryby, igieł, bereł szamana itp. Nie wykluczone, że przewiercenie kości lub zęba jakiegoś zwierzęcia na wylot, wyrzeźbienie
figurki kobiecej lub figurki konia, czy mamuta, sprawiało kromaniończykowi przyjemność, jednakże naszyjniki z zębów, z paciorków,
lub fujarka – to już całkowicie nasze, ludzkie wynalazki. Zresztą do wykonania naszyjnika potrzebny jest sznurek, którego nasz
kromaniończyk nie znał. Z całą pewnością struganiem i dłubaniem w kości mamuta i renifera zajmowały się namiętnie także dzieci
kromaniończyków i stąd właśnie może pochodzić obfitość i różnorodność „ozdób”, „paciorków” i rozmaitych przedmiotów kościanych,
którym obecnie usiłujemy przypisać jakąś ludzką funkcję.Składowiska mamucich kości odnaleziono także (w 2005 r.) na Morawach,
w Dolnych Vestonicach. Kości te, uważane za „pierwszy materiał budowlany i szkielety najdawniejszych chat wzniesionych
przez ludzi”, datuje się na 30–25 tys. lat.
Nitka sprzed 12 tys. lat
Na Uniwersytecie Oregon w USA, znajduje się nitka datowana na 12 tys. lat, a więc pochodząca z pierwszej epoki człowieka, jaką jest
holocenowy mezolit. Natomiast w żadnym kromaniońskim stanowisku nie znaleziono śladu sznurka, nitki, rzemiena, linki, powrozu,
grzebienia, czy guzików kościanych. Nie ma więc podstaw, w materiale kopalnym, aby przypuszczać, że kromaniończycy używali
jakiejkolwiek odzieży, obówia, lub łowili ryby za pomocą kościanych haczyków na sznurku.
Roślinną plecionkę z roślinnym sznurkiem sprzed 9–7 tys. lat, ma w swych zbiorach
Pecos Rio Grande Museum of Early Man w Teksasie, w USA. W tym samym muzeum znajduje się sandał z materiału roślinnego sprzed
9–8 tys. lat. Jest tam także but z materiału roślinnego sprzed 8375–7725 lat. Zarówno wspomniana plecionka, dobrze zachowane sandały
i wiele innych artefaktów pochodzenia organicznego pochodzą z Zueberbueler Shelter, w Teksasie. Wiele z tych artefaktów, pochodzenia
organicznego, datowanych jest na 11–9 tys. lat. Wszystkie te artefakty znajdują się w zbiorach Pecos Rio Grande Museum of Early Man
w Teksasie, w USA. Podkreślić w tym miejscu należy, że ani sandałów, ani żadnej plecionki z włókna roślinnego nie znaleziono w epoce
kromaniończyka (43–13,5 tys. lat temu), co może wskazywać, że kromaniończyk nie odziewał się w ogóle.
Haczyk na ryby ze szpona ptaka drapieżnego
W Pecos Rio Grande Museum of Early Man, w Teksasie, USA, znajduje się pięknie zachowany haczyk na ryby ze szpona ptaka
drapieżnego i włókien liścia kaktusa agawy lechugilla, z którego wykonany jest sznurek. Znalezisko datowane jest na 2–6 tys. lat.
Kromaniończyk nie wykonywał również kościanych haczyków do połowu ryb. Co prawda znaleziono kilka podobnych (do haczyków),
przedmiotów kościanych z epoki kromaniończyka (górny paleolit), jednakże stanowią one wątpliwy materiał dowodowy.
Ani kromaniończyk ani jego przodkowie nie łowili ryb za pomocą kościanego haczyka na sznurku, ponieważ takiego przemysłu nigdy
nie wykonali. Sznurek z haczykiem do połowu ryb znajdujemy dopiero w epoce człowieka, w holocenie. Prekolumbijscy Indianie
wykonywali z bardzo mocnych włókien liścia kaktusa agawy sznury, sandały, koszyki, sieci na ryby i wiele innych przedmiotów,
niektóre z nich zostały datowane na 12 tys. lat! A więc argument, mówiący że kromanioński przemysł z materiałów organicznych istniał,
lecz nie zachował się do naszych czasów, nie jest argumentem przekonującym. Kościane haczyki na ryby znaleziono również w jaskini
Franchthi Cave w Argolid, w Grecji. Mezolit 11 000–9 000 lat temu. Kościane haczyki na ryby z mezolitu znaleziono także
w północnej Polsce.
Kromaniończyk nie wyprawiał skór i żył nago
Z całą pewnością kromaniończykowi obcy był także przemysł skórzany. Wiele wskazuje na to, że skomplikowane przecież wyprawianie
i garbowanie skór nie istniało w górnym paleolicie. Jak dotychczas nie znaleziono jakichkolwiek wyrobów skórzanych i tym samym
przekonujących dowodów na to, że kromaniończyk garbował skóry i chodził odziany. Zamiast tego zakłada się, że musiał używać odzieży,
bo przecież w czasach kiedy żył… panowała na świecie epoka lodowcowa. Znajdowane często w wielu kromaniońskich stanowiskach
kościane „igły”, „szydła”, „oprawy noża” (nawety), „ostrza włóczni”, groty strzał, fujarki, itp. w rzeczywistości nimi nie były, tylko my,
dzisiejsi ludzie, przypisujemy tym znaleziskom czysto ludzkie funkcje, ponieważ założyliśmy, że kromaniończyk a nawet neandertalczyk
byli ludźmi obdarzonymi mową, rozumem i świadomością. Wiele jednak wskazuje na to, że tak nie było.
Poniżej przytaczam dowód, że kromaniończycy nie spali na skórach, lecz na ściętej wiórkiem krzemiennym trawie:
Najstarsze trawiaste łoże pochodzi sprzed 23 tys. lat. – 06-05-2004 r. Warszawa (PAP).
Łoże wykonane 23 tys. lat temu z łodyg traw odnaleźli w toku ostatnich prac wykopaliskowych archeolodzy prowadzący badania
na paleolitycznym stanowisku leżącym nad brzegiem Jeziora Tyberiadzkiego – informuje serwis internetowy „Discovery News”.
Badania na unikatowym izraelskim stanowisku Ohalo II, położonym nad brzegiem Jeziora Tyberiadzkiego, przyniosły kolejne
odkrycie doskonale zachowanych zabytków organicznych. W trakcie ostatnich prac w jednej z chat pochodzących z górnego
paleolitu archeolodzy odsłonili rodzaj legowiska wykonanego z pęków trawy. Łoże pochodzi sprzed 23 tys. lat i jest najlepiej
zachowanym zabytkiem tego typu, jaki do tej pory odnaleziono. Za wyściółkę łoża posłużyły dachówkowato ułożone wiązki trawy
z gatunku Pulcinellia convoluta. Roślina ta charakteryzuje się miękkimi łodygami łączącymi się w duże pęki. Dokładna analiza
łodyg pozwoliła badaczom na stwierdzenie, że trawa nie została wyrwana z ziemi, tylko ścięta ostrym krzemiennym narzędziem.
Świadczy o tym brak jakichkolwiek korzeni.
Archeolodzy wykluczyli również możliwość osunięcia się trawy z poszycia zapadającego się dachu. Legowisko wykonane z pęków
roślinnych znajduje się tylko na ograniczonym obszarze chaty. „Potwierdza to brak trawy na głównym palenisku. Jeśli trawa
byłaby częścią pokrycia dachowego, powinna pokrywać również palenisko” – uważa Dani Nadel, archeolog prowadzący badania
na terenie Ohalo II. (…).
Zespół archeologów kierowany przez Dani Nadel z Uniwersytetu w Hajfie bada stanowisko Ohalo od kilkunastu lat. W 1989 r.
opadające wody Jeziora Tyberiadzkiego po raz pierwszy odsłoniły szczątki osady. Prace wykopaliskowe przyczyniły się do odkrycia
pozostałości sześciu owalnych chat z budowanych z gałęzi, palenisk, kości zwierzęcych, resztek roślinnych i jednego pochówku.
Pełne sprawozdanie z badań na stanowisku Ohalo II zostało opublikowane w ostatnim numerze magazynu
„Proceedings of the National Academy of Sciences”. (PAP).
Gdyby w górnym paleolicie istniał jakikolwiek przemysł z włókna roślinnego, przemysł skórzany, drewniany (jak choćby naczynia
drewniane), lub ceramiczny, to z pewnością by nań natrafiono – skoro potrafimy zidentyfikować legowisko z łodyg
traw sprzed 23 tys. lat, i sznurek sprzed 12 tys. lat.
Nauka w poszukiwaniu początków świadomości
Najstarsza biżuteria świata. Zespół archeologów z Maroka, Francji, Niemiec i Wlk. Brytanii w jaskini Grotte des Pigeons,
we wschodniomarokańskiej miejscowości Taforalt, natrafił na 12 muszli ślimaków. Muszle mają dziurki, które wykonano 82 tysiące lat temu.
Proceedings of the National Academy of Sciences. Zdaniem naukowców muszelki są najstarszą biżuterią świata, która świadczy o osiągnięciu
przez nich samoświadomości.
Podobne muszelki znaleziono w Izraelu i Południowej Afryce. Wysnuto wątpliwy wniosek, mówiący że ludzie produkują biżuterię
od ponad 80 tysięcy lat. Co oznacza, że posiadali umiejętność symbolicznego myślenia, które jest podstawą mowy, religii, pisma czy sztuki.
Zdjęcie muszelek z Taforalt, londyńskie Muzeum Historii Naturalnej. Muzeum Historii Naturalnej.
Rewelacyjny klej sprzed 70 tys. lat. Prehistoryczni mieszkańcy Afryki Południowej już 70 tys. lat temu wytwarzali rewelacyjny
naturalny klej. Wykazały to archeologiczne znaleziska i naukowe eksperymenty. Na kamiennych narzędziach sprzed 70 tys. lat
znalezionych w jaskini Sibudu w Południowej Afryce, naukowcy odkryli pozostałości czerwonej ochry i gumy akacjowej, którą uznano
za klej. Zdaniem uczonych, klej stał się kolejnym, obok dawnej biżuterii, dowodem myślenia abstrakcyjnego. National Geographic
Komentarz autora: ciekawe, że 70 tys. lat temu wytwarzano naturalny klej i biżuterię, a nie wytwarzano krzemiennych grotów oszczepu,
które pojawiają się dopiero ok. 13 tys. lat temu w Ameryce Płn., w kulturze Clovis, i nie wytwarzano grotów strzał, które pojawiają się
dopiero ok. 11 tys. temu, m.in. w płn. Polsce. Dodać w tym miejscu można, że porzed holocenem nie wytwarzano żadnych naczyń.
W obfitym materiale kopalnym z górnego paleolitu (ok. 43–13 tys. lat temu), nie znaleziono ani jednego naczynia kamiennego, ceramicznego,
z kości słoniowej, lub drewnianego.
W materiale kopalnym z górnego paleolitu, nie znaleziono ani jednej bransolety drewnianej lub z kości słoniowej.
Zagłada mamutów
Ostatnia epoka lodowcowa – kontrowersje
BIBLIOGRAFIA
Michel Brezillon: Encyklopedia Kultur Pradziejowych, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1981 r.
J. H. Reichholf, Zagadka rodowodu człowieka, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1992 r.
James Shreeve: Zagadka Neandertalczyka – W poszukiwaniu rodowodu współczesnego człowieka, Prószyński i S-ka, Warszawa 1998 r.
J. Diamond, Trzeci szympans, PIW 1992 r.
Leakey Richard, Pochodzenie człowieka. Wydawnictwo CIS, Warszawa 1995 r.
J. Jelinek, Wielki atlas prehistorii człowieka, PWRiL, Warszawa 1997 r.
A. C. Wilson i R. L. Cann: Skąd wywodzi się człowiek współczesny? (Afrykański rodowód ludzkości), Świat Nauki, 1992 r.
W. Golding, Spadkobiercy, Czytelnik, Warszawa 1996 r.
Richard Dawkins, Ślepy zegarmistrz czyli, jak ewolucja dowodzi, że świat nie został zaplanowany, Biblioteka Myśli Współczesnej, PIW, Warszawa 1994 r.
Richard Dawkins, Samolubny gen, Prószyński i S-ka 2000 r.
B. Campbell, Ekologia człowieka, PWN, Warszawa 1995 r.
J. Goodall, Przez dziurkę od klucza: 30 lat obserwacji szympansów nad potokiem Gombe, Prószyński i S-ka, Warszawa 1995 r.
J. Cerny Religia starożytnych Egipcjan, Warszawa 1972 r.
E. Hornung Jeden czy wielu? Koncepcja Boga w starożytnym Egipcie, Warszawa 1991 r.
A. Niwiński Mity i symbole starożytnego Egiptu, Warszawa 1992, 2001 r.
A. Kondratow Zaginione cywilizacje, Warszawa 1988 r.
L. Krzyżaniak Egipt przed piramidami, Warszawa 1980 r.
J. Baines, J. Malek Egipt (Wielkie Kultury Świata), Warszawa 1996 r.
J. Lipińska, W.Koziński Cywilizacja miedzi i kamienia, Warszawa 1977 r.
K.M. Ciałowicz Początki cywilizacji egipskiej, Warszawa-Kraków 1999 r.
Peter D. Ward, Tajemnica Epoki Lodowcowej (Dlaczego Wymarły Mamuty), Prószyński i S-ka SA, Warszawa 2002 r.
T.Andrzejewski Dusze boga Re, Warszawa 1967 r.
Jaczynowska Maria, Musiał Danuta, Stępień Marek Historia starożytna, Warszawa 2002 r.
Skoczyłas Janusz, Przegląd geologiczny vol.50. nr 12 Petroarcheologiczne badania w Marina El Alamein w Egipcie, 2002 r.
Hart George Starożytny Egipt, Wydawnictwo Arkady, Warszawa 1994 r.
Stelmaszczuk Eugeniusz, Tajemnice piramid, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 1991 r.
Zin Wiktor, Piękno potężne, Wydawnictwo Arkady, Warszawa 1971 r.
Żurawski Bogdan, Chufu czyli o gigantomanii u dawnych, Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1984 r.
——————